W piśmie Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpowiada na liczne zaniedbania i uchybienia urzędników wskazane przez prokuraturę - poinformował serwis tvn24.pl. Nie ma jednak w nim żadnej wzmianki o ewentualnych konsekwencji, które mieliby ponieść pracownicy kancelarii.
- Przyjęte w 2004 r. procedury dotyczące organizacji lotów, w zakresie technicznych i porządkowych zadań nałożonych na poszczególne podmioty nie były optymalne. Stąd celem nadania tym czynnościom odpowiedniego dla nich znaczenia zostały one przypisane właściwym instytucjom, wykonującym zadania, z których te techniczne czynności wynikają lub są z nimi bezpośrednio związane – czytamy w piśmie KPRM.
Jak pisaliśmy wcześniej na łamach portalu Niezalezna.pl oraz "Gazety Polskiej Codziennie", ponad 60 stron zajęło śledczym z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga opisanie nieprawidłowości w działaniu m.in. szefa Biura Ochrony Rządu Mariana Janickiego ws. organizacji lotu 10 kwietnia 2010 r. Dokument trafił do ministra MSW Jacka Cichockiego. Trzysta stron to z kolei opis poważnych uchybień m.in. w Kancelarii Premiera, Ministerstwie Obrony Narodowej Bogdana Klicha czy spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Te materiały, w formie „sygnalizacji”, dostał na biurko premier Donald Tusk.
Śledczy uznali jednak, że kilkaset stron analizy uchybień w powyższych instytucjach nie jest powodem do wszczęcia śledztwa, bowiem wskazane przez nich „nieprawidłowości nie wywołały skutków co do bezpieczeństwa wizyty prezydenta w Katyniu”. Tym samym Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga właściwie zakończyła swoje próby wyjaśnienia i szukania winnych zaniedbań poprzedzających katastrofę smoleńską. Najpierw 30 czerwca br. umorzyła śledztwo, a teraz jedynie wysłała swoje „sygnalizacje”. Poniżej odpowiedź KPRM:



Jako pierwszy treści pisma opublikował serwis tvn24.pl.
