Najwyraźniej całe dwa dni zajęło Polskiej Agencji Prasowej potwierdzenie informacji „Gazety Polskiej Codziennie”, zgodnie z którą od wielu dni akta sprawy dotyczącej słynnej rozmowy telefonicznej sędziego Ryszarda Milewskiego krążą po Polsce. Najpierw były w Gdańsku, później w Warszawie i Poznaniu. Jak ustaliła „Codzienna”, ostatecznie zdecydowano, że akta trafią do Zielonej Góry.
Ujawniona przez „Gazetę Polską Codziennie” i portal Niezależna.pl telefoniczna rozmowa prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego z rzekomym asystentem ministra Tomasza Arabskiego (w rzeczywistości był to dziennikarz Paweł Miter) zbulwersowała opinię publiczną, a przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości zapowiedzieli natychmiastową reakcję. Choć Ryszard Milewski został ostatecznie odwołany ze stanowiska, akta jego sprawy przez wiele dni krążyły po Polsce, a mainstreamowe media na ten temat milczały.
Dopiero po dwóch dniach od ujawnienia przez „Gazetę Polską Codziennie”, że akta ostatecznie trafią do Zielonej Góry, informację podała Polska Agencja Prasowa, która w depeszy szczegółowo przypomina trasę, jaką pokonały dokumenty, zanim dotarły do zielonogórskiej prokuratury.


