Jak można się było spodziewać, Giertych uderza w Prawo i Sprawiedliwość, ale też kaja się za życiowe pomyłki. Przyznaje się, że zrobił wiele błędów w polityce: za ostro się wypowiadał, dał się wciągnąć w atmosferę "PiS-owskiego poszukiwania wszędzie zła, przekrętów".
Giertych mówi też, iż chciałby, aby powstała partia na prawo od Platformy, ale – jak stwierdził - nie "radykalno-fanatyczna" jak PiS.
Twierdzi również, że żałuje, iż chciał Orderu Orła Białego dla o. Tadeusza Rydzyka. Dodaje: jeśli chodzi o Jacka Kuronia, to zostałem trochę zaplątany w walkę z nim, trochę przez głupotę moich młodych posłów. Oświadcza też, że nie ma możliwości, aby zaostrzyć ustawę antyaborcyjną.
Giertych ciepło wypowiada się o politykach PO, np. o Grzegorzu Schetynie, którego "lubi" i "wiele lat z nim współpracował". O Tusku mówi: "Osiem lat takiej pracy to jest naprawdę bardzo ciężkie, choć jak na ciamciaramcię radzi sobie na piątkę z plusem".
Czy to oznacza, że przeżywająca trudne chwile PO będzie chciała stworzyć drugą po PJN prawicową przybudówkę, tym razem z "mecenasem Giertychem" na czele?

