Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że dawny szef „Pruszkowa” z lat 90. Janusz P., ps. Parasol został skazany jedynie na 1,5 roku więzienia, a dwaj inni przywódcy gangu - Andrzej S., ps. Słowik, i Zygmunt R., ps. Bolo – zostali uniewinnieni. Na ławie oskarżonych zasiadło niemal 40 osób. Sąd wymierzył im kary od ośmiu lat więzienia do roku pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Poseł PiS Andrzej Duda zaapelował do Prokuratora Generalnego, Aby „wnikliwie przyjrzał się pracy prokuratorów” w związku z procesem gangsterów „Pruszkowa”.
- Chciałem zaapelować do prokuratury o skorzystanie ze środków odwoławczych i zweryfikowanie, w jaki sposób powstał akt oskarżenia i materiał dowodowy. Nikt nie ma wątpliwości, że są to osoby, które dopuszczały się najpoważniejszych przestępstw. Stwierdzanie ich niewinności musi budzić społeczne wątpliwości - powiedział Duda.
Sąd uznał, że o przegranej prokuratury ws. „Pruszkowa” przesądziła analiza materiału dowodowego, który opierał się wyłącznie na zeznaniach świadków koronnych, w których ponadto było wiele niejasności.
Oprócz tego sędzia uzasadniła swą decyzję faktem, że oskarżeni to... już dziś inni ludzie. "Kary nie są takimi, jakich domagał się prokurator, ale wymierzając je, sąd wziął pod uwagę postawę oskarżonych" - mówiła sędzia Beata Najjar. Dodała, że nie można zapomnieć, iż w sprawie byli sądzeni ludzie już inni niż ci, którymi byli, gdy postawiono im zarzuty. "Czyny, które zarzucono skazanym, dotyczyły spraw sprzed kilkunastu lat i w większości sądzone osoby są już w innej sytuacji zawodowej i rodzinnej" - wskazywał sąd.

