Mieszkańcy Leżajska są oburzeni. XIX-wieczny dworzec PKP mimo ogromnej sumy pieniędzy przeznaczonej na renowację, nie nadaje się do użytku, bo nie można w nim kupić biletu, ani dowiedzieć się o połączeniach.
Z ustaleń „Faktu” wynika, że na dworcu zamontowano nowoczesną windę, przygotowano nawet specjalny pokój dla matek z dziećmi, a posadzkę ściągano aż z Afryki. Gdy mieszkańcy Leżajska cieszyli się z otwarcia odrestaurowanego dworca, okazało się, że nie postawiono tam kas biletowych, ponieważ… „nie opłacało się ich robić”.
Przed remontem na dworcu znajdowała się jedna kasa. Po jego zakończeniu nawet ona została zlikwidowana, a pasażerowie muszą kupować bilety u konduktora. PKP nie widzi w tym żadnego problemu i tłumaczy, że za utrzymanie kas biletowych na dworcach odpowiedzialni są przewoźnicy. Z kolei przedstawiciele Przewozów Regionalnych i Inter City otwarcie przyznali, że nie opłaca się prowadzić kasy na dworcu, ponieważ wpływy z biletów są znacznie niższe niż koszty utrzymania kasy biletowej.
