Z informacji „Wprost” wynika, że twórcy filmu o Lechu Wałęsie otrzymali od Amber Gold 3 mln zł plus VAT. Na konferencji prasowej producent filmu oświadczył, że pieniądze zostaną przekazane do depozytu bankowego do czasu wyjaśnienia całej sprawy.
W związku z zaistniałą sytuacją w budżecie filmu powstała spora dziura, którą nie łatwo będzie wypełnić. Z oświadczenia rozesłanego do mediów wynika, że firma Akson Studio rozpoczęła już poszukiwania podmiotów, które byłyby zainteresowane finansowaniem filmu.
Jednocześnie prezes Akson Studio potwierdził, że zmianie ulegnie data premiery filmu, która planowana była na początek 2013 r. Najwcześniejsze możliwe daty premiery propagandowego filmu o Wałęsie to kwiecień lub wrzesień 2013 r.
Odpowiadając na pytania „Gazety Polskiej Codziennie” o rolę prezydenta Gdańska Jacka Adamowicza w negocjacjach ze spółką Marcina P., szef Akson Studio Michał Kwieciński powiedział na konferencji prasowej, że Adamowicz zajmował się poszukiwaniem pieniędzy na Pomorzu od momentu, gdy nikt nie chciał ich dać w Warszawie. Przypomnijmy, że prezydent Gdańska zwrócił się do Amber Gold (i innych podmiotów) ze specjalną prośbą o pieniądze. W maju przyrównywał darczyńców „Wałęsy” do samego bohatera filmu, mówiąc: „Czujecie ten moment, czujecie innowacyjność. Wałęsa też był innowacyjny dla swoich czasów, bardzo wam dziękuję”.
Producenci filmu pytani przez „Codzienną”, czy scenariusz filmu uwzględnia wątek tajnego współpracownika ps. Bolek, odpowiedzieli, że film jest „artystyczny, a nie polityczny”. Apelowali jednocześnie o niekomentowanie filmu przed jego powstaniem. – Film nie może powstawać w atmosferze nagonki – mówili. Całkowity koszt produkcji „Wałęsy” ma wynieść 19 mln zł.
Równocześnie z konferencją prezydent Gdańska na swoim blogu napisał, że w sprawie brania pieniędzy od Amber Gold „winni jesteśmy wszyscy”. Przypominał, że „Gazeta Wyborcza” przyjęła reklamy za 2,6 mln zł, „Rzeczpospolita” za 2,9 mln zł, „Dziennik Gazeta Prawna” za prawie milion złotych. Ironizując, wskazał również na winę pasażerów linii OLT Express, którzy kupując bilety po zaniżonej cenie (99 zł), de facto mieli godzić się na dopłacanie do nich przez samego Marcina P. „Chciałbym wyraźnie powiedzieć – dajmy spokój!” – napisał Adamowicz.

