Na podstawie wyników badań lekarzy warszawskiego Zakładu Medycyny Sądowej Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że gen. Kiszczak nie może być sądzony za przyczynienie się do masakry górników z kopalni „Wujek”. Najprawdopodobniej podczas zaplanowanej na lipiec rozprawy sąd podejmie postanowienie o zawieszeniu postępowania. Po zasięgnięciu opinii biegłych sąd stwierdził, że jeśli stan zdrowia gen. Kiszczaka się nie poprawi, nigdy nie zasiądzie on już na ławie oskarżonych.
Katowicka prokuratura oskarżyła Kiszczaka, że umyślnie sprowadził „powszechne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi”, wysyłając jako szef MSW 13 grudnia 1981 r. szyfrogram do jednostek milicji mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego.
Według prokuratury bez podstawy prawnej Kiszczak przekazał w szyfrogramie dowódcom oddziałów MO swe uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni przez te oddziały - co miało być podstawą działań plutonu specjalnego ZOMO, który 15 i 16 grudnia strzelał w kopalniach „Manifest Lipcowy” i „Wujek”. Od kul ZOMO-wców na miejscu zginęło sześciu górników, siódmy zmarł kilka godzin później, a dwóch - w styczniu 1982 r.
Kiszczak przekonywał przed sądem, że... zakazał użycia broni w kopalni, i tłumaczył, że milicjanci strzelali „spontanicznie, w obronie własnej”.
"Będę wnosił o wezwanie wszystkich autorów opinii lekarskiej do sądu" - zapowiedział mec. Maciej Bednarkiewicz, pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (czyli górników "Wujka"). Dodał, że już kiedyś w procesie Kiszczaka lekarze stwierdzili niezdolność jego udziału w procesie, a potem wycofali się z tego na rozprawie.

