Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Bimbrownia BOR w Islamabadzie

Z relacji funkcjonariuszy wynika, że zagraniczne placówki wojenne BOR to obraz nędzy i rozpaczy.

Autor:

Z relacji funkcjonariuszy wynika, że zagraniczne placówki wojenne BOR to obraz nędzy i rozpaczy. Brak kontroli sprawia, że na przykład w składzie broni w Islamabadzie funkcjonuje bimbrownia.

Funkcjonariusze BOR, którzy przebywali na zagranicznych placówkach skarżą się, że sterydy, skażona żywność i woda oraz brak dyscypliny i nadzoru to ich chleb powszedni - pisze "Nasz Dziennik".

Okazuje się, że poważny problem szefostwu BOR sprawia nadzór nad realizacją zadań ochronnych na placówkach zagranicznych o podwyższonym stopniu ryzyka. Nic nie zmieniło się nawet wówczas, gdy u kilku funkcjonariuszy zdiagnozowano ciężką zakrzepicę żył. Ostatnio taki przypadek miał miejsce na placówce w Kabulu, parę miesięcy wcześniej ta sama historia spotkała funkcjonariusza BOR w Pakistanie. Zdaniem ekspertów do powstania zakrzepicy mogą przyczynić się sterydy, które niektórzy funkcjonariusze BOR przyjmują, chcąc uzyskać szybki przyrost masy mięśniowej.

- Ani w Warszawie, ani w Kabulu nikt tego procederu nie kontroluje, powiedział gazecie funkcjonariusz, który służył w zagranicznych misjach. Jest totalny brak nadzoru, zresztą nie tylko tam. Na przykład w składzie broni w Islamabadzie jest bimbrownia. To jest temat rzeka. Firmę interesuje jedno: wysłać ludzi na placówkę. Potem nikt nie przejmuje się, jak i w jakich warunkach funkcjonują – tłumaczy jeden z funkcjonariuszy BOR.


Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska