Szanowni Państwo! Te dwa lata postawiły nas przed wyborem. Każdy Polak musiał zdecydować. Podstawowy wybór to, czy chcemy być wolni, czy nie. W tej chwili setki tysięcy ludzi tego wyboru dokonało. I Państwo tego wyboru dokonali. Chcemy być wolni - rozpoczął Tomasz Sakiewicz.
Musieliśmy dokonać jeszcze jednego wyboru: czy Polska jest warta ofiary. 96 osób tę ofiarę złożyło, ale byli też tacy, którzy byli wyszydzani, którzy doświadczyli upokorzeń administracyjnych, byli pobici. Polska jest warta ofiary. Po 2 latach przybyły nas tysiące. Przybyły nas tysiące na Krakowskim Przedmieściu. Przybyły nas setki tysięcy na całym świecie, od Chicago, przez Nowy Jork i Ontario, po Budapeszt i do Paryża, wszędzie tam, gdzie są Polacy i ludzie kochający Polskę - kontynuował redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".
Trzeba jeszcze dokonać trzeciego wyboru, zupełnie nieoczekiwanego. Trzeba się opowiedzieć po stronie krzyża. I myśmy tego wyboru dokonali. My chcemy krzyża nawet wtedy, gdy ci, którzy powinni go bronić, go opuścili. Takich wyborów musieliśmy dokonać w ciągu ostatnich 2 lat. My nie mamy monopolu na wolność. Nie mamy monopolu na patriotyzm, jak się nam zarzuca. Nie mamy monopolu na katolicyzm. Myśmy po prostu stali tam, gdzie stać powinniśmy. Myśmy stanęli pod krzyżem. Myśmy stanęli po stronie Polski. Myśmy stanęli po stronie wolności. Każdy mógł takiego wyboru dokonać i myśmy tam stanęli, bo taka była potrzeba. Te tysiące, miliony Polaków, które się zagubiły, to nie są zdrajcy. To ludzie, których zdradzono tak jak nas, tylko że oni są jeszcze większymi ofiarami. Oni zostali ogłupieni i okłamani. Dzisiaj się budzą i myślę, że trzeba im krzyknąć to, co krzyczeliśmy 30 lat temu: „Chodźcie z nami!”. Chodźcie z nami! Jeszcze nas nie biją. Ale Tusk się jeszcze bardziej upodabnia do tamtej, komunistycznej władzy. Wprowadził niemalże urzędową cenzurę. To wszystko, co przeżyliśmy przez ostatnie lata jego rządów, świadczy o tym, jak bardzo ten człowiek nienawidzi wolności. Mówił o miłości... Co to za miłość, jeśli liże się buty Berlinowi i Moskwie? Panie premierze, niech Pan pokocha... ale Polskę. Ten kraj jest wart tej miłości. Wtedy naprawdę panu uwierzymy. Nie ślubował pan Berlinowi. Nie ślubował pan Moskwie. Nie ślubował pan Angeli Merkel ani Putinowi. Pan ślubował Polsce i nam. Pan jest Polakiem i coś z tego wynika... To ostatni moment. Bo Polacy się budzą, Potem zostanie już tylko odpowiedzialność i hańba na wiele pokoleń. Oni tego nie zmażą - mówił Sakiewicz.
Dokonaliśmy takiego samego wyboru jak nasi rodzice i dziadkowie, którzy zachowywali pamięć o Katyniu, a oni dokonali takiego wyboru jak ci, którzy Katyń zakłamywali. To jest ostatni moment. Chodźcie do nas! Zobaczcie, jaka Polska jest piękna i jacy wspaniali są Polacy. Bo tu jest Polska. Nie w Berlinie. Nie w Moskwie. Miesiąc temu widziałem Węgrów całujących polską flagę. Życzę panu, panie premierze i panu, panie prezydencie, żebyście wy kiedyś pocałowali polską flagę z taką dumą i takim uczuciem. Od nich nauczmy się szacunku do naszego narodu - dodał naczelny "GP".
Chciałem podziękować każdemu z was. Każdemu, kto był tutaj lub na Krakowskim Przedmieściu. Każdemu, kto broni wolności słowa. Bądźmy wszyscy razem. Nie dajmy się podzielić. Będziemy walczyć w obronie wolności słowa, w obronie Radia Maryja, Telewizji Trwam i każdego, kto dołączy do tej sfery wolności słowa, w której jest prawda. A dzisiaj coraz więcej osób się budzi i będziemy bronić tej wolności. A gdy obronimy wolność, obronimy Polskę. Bo Polska może być tylko wolna. Niech żyje wolna Polska! - zakończył Tomasz Sakiewicz.

