Dzisiaj jednak nasze rozrachunki mają inny charakter. Wybrany przez ciebie rząd postanowił wyciągnąć z naszych kieszeni po kilka tysięcy złotych, by dopłacać do emerytur Greków i przywilejów Włochów. Ja się na to nie godziłem. Jeżeli masz w nosie naszą suwerenność, to twoja sprawa. Jednak jako zwolennik liberałów powinieneś szanować pieniądze. Chcesz dać się ograbić – proszę bardzo. Jednak ja za twoje wybory nie muszę płacić. Nie żądam, byś odpracowywał za mnie dwa dodatkowe lata do wieku emerytalnego. Za kilka lat i tak może tu nie być żadnej sensownej pracy. Jednak trzy tysiące, które w przyszłym roku oddasz z mojej kieszeni na ratowanie euro, to czyste złodziejstwo. I nie mów mi, że rezerwy NBP, które na to pójdą, nie mają nic wspólnego z moją i twoją sytuacją. Jeżeli można nimi płacić na strefę euro, to pewnie też można było np. spłacić nasze długi albo podwyższyć emerytury.
Jeżeli więc nie chcesz, bym uważał cię za złodzieja, przyślij na mój numer konta 3 tys. zł z dopiskiem „zwrot za szaleństwa moich polityków”. W obiecane 300 miliardów z Unii raczej nie wierzę. Chyba że właśnie tyle mają nam ostatecznie wyciągnąć z podatków. Za każdym razem, gdy twój rząd będzie mnie okradał, będę cię prosił o zwrot gotówki. Jeżeli cię na to naprawdę stać, możesz dalej ten rząd popierać. Jak mówił guru polskiego liberalizmu, „nie ma darmowego obiadu”, tym bardziej nie ma darmowych szaleństw.
Gdybyś, którego dnia, zechciał mnie potraktować jak Greków i Włochów i dopłacić do mojej emerytury i dodatkowych wolnych dni od pracy, zacznę cię naprawdę lubić. W końcu może nie popieram PO, ale jestem takim samym człowiekiem jak mieszkaniec Rzymu czy Aten.
Z poważaniem
Tomasz Sakiewicz