Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Fotyga: to wynik chaotycznej polityki

Wyrok w sprawie Alesia Bialackiego to konsekwencja chaotycznej polityki naszego kraju - oskarża była szefowa MSZ Anna Fotyga.

Autor:

Wyrok w sprawie Alesia Bialackiego to konsekwencja chaotycznej polityki naszego kraju - oskarża była szefowa MSZ Anna Fotyga.

Była wiceszefowa MSZ Anna Fotyga (PiS) powiedziała, że nie ma wątpliwości, iż to zła współpraca organów państwa polskiego spowodowała, że zaniedbaliśmy tę bardzo ważną sprawę.

Aresztowanie Bialackiego umożliwiło przekazanie służbom białoruskim przez Polskę i Litwę danych o jego kontach, w ramach mechanizmu pomocy prawnej.

"Moim zdaniem to jest pokłosie stosunku polskiej dyplomacji do sprawy Polaków na Białorusi, do opozycji białoruskiej. To się wprawdzie zmieniło po represjach związanych z wyborami prezydenckimi, ale prawdę powiedziawszy, myślę, że w tej chwili ponosimy konsekwencję chaotycznej polskiej polityki" - oświadczyła Fotyga.

Podkreśliła, że w czasie, gdy ona kierowała polską dyplomacją zdarzały się podobne wnioski białoruskiej prokuratury ws. opozycjonistów z tego kraju. Zwróciła uwagę, że wówczas osobiście spotykała się z prokuratorami, tak żeby dopilnować, by nasz kraj nie przyczynił się do politycznych działań reżimowych organów ścigania.

"Były prośby o pomoc prawną w takich sprawach i wiedzieliśmy, że opozycję białoruską, podobnie jak to miało miejsce w Polsce, nęka się przede wszystkim sprawami finansowymi, kryminalnymi. To jest oczywista sprawa" - podkreśliła była minister.

Jej zdaniem szef MSZ Radosław Sikorski "generalnie nie wykazuje wystarczającej empatii" w takich sprawach. Według posłanki Polska powinna teraz bardzo ostro protestować na forum międzynarodowym ws. Bialackiego. "Na pewno to jest lepsze niż tylko wydawanie oświadczeń" - dodała.

Również Tadeusz Woźniak (Solidarna Polska) uważa, że Polska w związku z tym, że przyczyniła się do zatrzymania opozycjonisty, powinna podejmować różne zabiegi, by mu pomóc. Jak podkreślił, opieką powinna być też otoczona rodzina skazanego.

"Mogę wyrazić tylko ogromne ubolewanie nad tym, że służby polskiego państwa przyczyniły się przez swoją niefrasobliwość, brak umiejętności, czy nawet niestaranność do tego, że człowiek, który narażał swoje bezpieczeństwo, został zadenuncjowany, co stało się powodem do tak poważnego wyroku" - powiedział poseł SP.

Z kolei Stanisław Żelichowski (PSL) ocenił, że los Bialackiego był i tak przesądzony, bo reżim "postawił na nim kreskę". "Działania prokuratury były rzeczywiście pochopne, ale tak, czy tak to jest reżim i szukano by haka, żeby go zamknąć, jeśli nie za sprawę kredytów, to za inną historię" - stwierdził polityk.

Jego zdaniem Bialacki i społeczeństwo białoruskie płaci cenę za powolne kruszenie systemu. Żelichowski podkreślił, że Polska jako członek UE musi pobudzać europejską i światową opinię publiczną w tej sprawie.

Bialacki został skazany przez białoruski sąd na 4,5 roku więzienia o zaostrzonym rygorze za zatajenie dochodów przechowywanych na kontach bankowych w Polsce i na Litwie (sąd zarządził też konfiskatę mienia Bialackiego). Obrona zapowiedziała apelację. Centrum Praw Człowieka "Wiasna", którym kieruje Bialacki, podkreślało, że były to pieniądze z zagranicznych fundacji przekazywane na działalność organizacji, w tym na pomoc osobom prześladowanym na Białorusi z powodów politycznych.

Białorusin podczas procesu nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że założył rachunki za granicą na swoje nazwisko jako szef organizacji, która nie ma rejestracji, a więc nie może mieć konta na Białorusi. Argumentował, że pieniądze, pochodzące od zagranicznych fundacji, przekazywał na działalność w sferze praw człowieka.





Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska