Niewykluczone, że niebawem chleb zostanie zastąpiony przez produkty „chlebopodobne”. Mimo że wielu z nas deklaruje, iż najlepiej smakuje chleb z lokalnych piekarenek, to są one odwiedzane coraz rzadziej. Kolejne osiedlowe zakłady padają, nie wytrzymując konkurencji dużych fabryk, które wypiekają znacznie większe ilości za mniejszą cenę.
Taniej niekoniecznie znaczy zdrowiej – ciasto często wyrabiane jest poza granicami kraju, a w punkcie sprzedaży jest tylko wypiekane.
Właściciele małych piekarni zwracają też uwagę na rosnące koszty utrzymania – podwyżki cen mąki, paliwa, energii elektrycznej, wyższe opłaty za czynsz. Wszystko składa się na zdecydowanie wyższy koszt produkcji, który jeśli szybko nie zostanie uwzględniony w cenie pieczywa, doprowadzi firmę do bankructwa.