W 17 urzędach zadłużenie przekraczało dopuszczalny poziom nawet po wyeliminowaniu zobowiązań na realizację projektów współfinansowanych z funduszy unijnych.
Rekordzistą jest gmina Kobylanka z woj. zachodniopomorskiego, której długi na koniec 2010 r. przekroczyły 106 proc. jej dochodów.
Mariusz Czaban, wójt gminy Szudziałowo (woj. podlaskie), mówi - Banki nie udzielają nam już kredytów, dlatego staramy się o pożyczkę 2 mln zł ze Skarbu Państwa. Samorząd ten posiada dług na poziomie 75,3 proc. dochodów.
Już teraz wielu samorządowców mówi otwarcie – o inwestycjach możemy zapomnieć na kilka lat.
Rząd dokłada samorządom kolejnych zadań, których koszt muszą pokrywać z własnej kieszeni; tak jest np. z pensjami dla nauczycieli. Resort finansów na dodatek kończy prace nad projektem reguły samorządowej, która wymusi redukcję deficytów w gminach i powiatach - podaje "DGP".
Skutkami takiej polityki są zawieszane budowy dróg, przedszkoli, nieoświetlone ulice i zarządy komisaryczne w urzędach; likwidowane są też miejsca pracy - pisze dziennik.