System miał uprościć, unowocześnić i uszczelnić system pobierania opłat ale najwyraźniej tak nie jest.
Wdrożony przez firmę Kapsch system e-myta kosztował 5 mld zł. To urządzenia montowane na specjalnych bramkach nad drogami czytające dane z tak zwanych viaboksów montowanych w pojazdach.
Przewoźnicy alarmują, że system generuje błędy. Odnotowuje fikcyjne przejazdy, błędnie taryfikuje opłaty ze względu na emisję spalin albo wykazuje brak opłaty. Najczęściej wielokrotnie nalicza opłaty za ten sam przejazd - podaje dziennik.
Wady nowego systemu narażają kierowców nie tylko na zawyżone rachunki, ale również na wysokie mandaty. Za jeden nieopłacony przejazd mandat wynosi 3 tys. zł.