Ministerstwo Edukacji Narodowej broni się, że nie ma wpływu na to, czy zmiany w ruchu drogowym zostaną wprowadzone, czy nie - pisze dziennik.
To duże przeoczenie podczas wdrażania reformy oświatowej. - Najczęściej jest tak, że rodzice zaprowadzają i odbierają ze szkoły takiego pierwszaka. Jeżeli zdarzy się jednak taka potrzeba, siedmiolatek może wrócić z niej sam, a sześciolatek już nie. To jest problem - ostrzega Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego.