- Prawda jest taka: pani profesor Gilowska po prostu pana Rostowskiego by - jak to się mówi - rozjechała i po prostu następuje ucieczka, rejterada na krzywych nogach - powiedział dzisiaj J. Kaczyński.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ustosunkował się także do słów premiera Donalda Tuska, który pytany o debatę powiedział, że prezes Kaczyński "to nie jest piękna panna na wydaniu, żeby wszyscy biegali za nią i pytali, kiedy można się umówić":
- Po pierwsze zgodzę się z Donaldem Tuskiem. Nie jestem piękną panną. Rzeczywiście prawda. To jest poza jakąkolwiek wątpliwością. Pan premier był łaskaw biegać za mną jednak dotąd, widocznie się zmęczył. Kondycji mu zabrakło, przykro mi z tego powodu - mówił były premier. - A jeżeli chodzi o debaty, to obserwuję taką tendencją ucieczkową. To minister Rostowski mówi, że nie będzie rozmawiał z panią premier Gilowską. To teraz pan premier Tusk. To były inne przeszkody, bardzo zasadniczej natury, ale nie chcę w tej chwili o nich mówić.
- I te przeszkody rzeczywiście miały poważny charakter. No ale cóż, poza tym to mogę tylko powiedzieć, że kiedy teraz pan premier był u pana Lisa na tej takiej powiedzmy sobie quasi-debacie, to wyglądał rzeczywiście na bardzo zmęczonego. Ja się przyznałem skromnie, że nie jestem piękną panną, a może nawet kawalerem nie jestem pięknym. Natomiast, pani redaktor, no pan Tusk też nie jest piękną panną. Dla mnie też nie jest pięknym kawalerem - żartował.
Prezes PiS odniósł się też do tego, że eksperci ostatnio krytycznie komentowali zapowiedź, że w przedwyborczej debacie o finansach PiS miałaby reprezentować m.in. Zyta Gilowska, która zasiada w Radzie Polityki Pieniężnej. Argumentowali, że członkowie RPP powinni powstrzymać się od działalności publicznej. Również szef resortu finansów w ten sposób uzasadnił odmowę debaty z Gilowską.
- Jest pewna grupa konstytucjonalistów, której opcja polityczna jest zupełnie jednoznaczna. Oni byli gotowi nawet twierdzić w pewnym momencie, że jednodniowe wybory to znaczą np. dwudniowe - powiedział Kaczyński.
Zwrócił uwagę, że wybór RPP następuje na zasadach politycznych i afiliacje polityczne osób zasiadających w Radzie są zupełnie oczywiste.
- W Polsce bardzo często jest tak, że jak to jest afiliacja z nami, to jest źle, ale jak z innymi, to jest dobrze. Ci inni są obiektywni, natomiast jak ktoś ma jakieś związki z nami, to jest nieobiektywny i ma różnego rodzaju ograniczenia - powiedział prezes PiS.