Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Piesiewicz rezygnuje ze startu w wyborach

Krzysztof Piesiewicz zrezygnował ze startu w jesiennych wyborach do Senatu. W oświadczeniu podziękował za wsparcie ludziom, którzy tworzyli jego komitet wyborczy. We wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał troje szantażystów senatora n

Autor:

Krzysztof Piesiewicz zrezygnował ze startu w jesiennych wyborach do Senatu. W oświadczeniu podziękował za wsparcie ludziom, którzy tworzyli jego komitet wyborczy.

We wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał troje szantażystów senatora na kary po 1,5 roku więzienia.

- W dniu dzisiejszym zapadł wyrok skazujący osoby, które w sposób przestępczy, w celu dokonania przestępstwa zarejestrowały prowokację przez siebie przygotowaną. Wyrok jest orzeczony, wynika z niego, iż sprawcy są winni. W dniu dzisiejszym w mediach elektronicznych zostały nadal powielane materiały zarejestrowane w sposób przestępczy przez przestępców. W tej sytuacji rezygnuję z kandydowania do Senatu RP. Dziękuję dla tych, którzy mnie wspierali i popierali - głosi oświadczenie senatora dla TOK FM.

Piesiewicz zwrócił jednocześnie uwagę, że zebrał wymaganą liczbę podpisów do zarejestrowania jako kandydat do Senatu.

- Uprzednio zebrałem odpowiednią liczbę podpisów aby zarejestrować komitet wyborczy i go zarejestrowałem - napisał w oświadczeniu.

Po ogłoszeniu wyroku, senator Piesiewicz przyznał, że nie jest nim usatysfakcjonowany.

- Nie mam żadnej satysfakcji z wyroku. Jedyny wyrok, który dałby mi poczucie poważnej, ludzkiej satysfakcji, to jest wyrok, którego żaden sąd na świecie nie może wydać. Bo żaden sąd nie ma czarodziejskiej różdżki i nie może cofnąć czasu. 40 lat mojej pracy, mojego życia, bardzo intensywnego, kiedy starałem się pomagać ludziom, wykonywać wszystko dla dobra ludzi, zostało przykryte incydentem wykonanym i przygotowanym przez przestępców. Kiedy mówiłem o czarodziejskiej różdżce i cofnięciu czasu, to właśnie miałem na myśli. Jest jak jest. Taki jest świat – tłumaczył senator Piesiewicz, który podkreślił, że że w ramach sankcji kodeksu karnego jest to jednak wyrok surowy.

We wrześniu 2008 r. nagrano spotkanie Piesiewicza z Joanną D. i striptizerką Joanną S., a potem kilka razy „odsprzedawano” politykowi kompromitujące taśmy. Według mediów, w sumie senator miał zapłacić za nagrania ponad 550 tys. zł, m.in. w październiku 2008 r. za „odkupienie” taśm zapłacił 196 tys. zł nieustalonej do dziś kobiecie, podającej się za dziennikarkę.

Gdy szantażyści ponownie zażądali jednak pieniędzy; zagrozili też upublicznieniem nagrań. Wówczas senator zawiadomił prokuraturę, która przygotowała zasadzkę. W listopadzie 2009 r. zatrzymano osoby wskazane przez Piesiewicza. Nie było wobec nich wniosków o areszt, co prokuratura tłumaczyła stosunkowo niską grożącą im karą.

Zbigniew Sz. jest winny kierowania szantażem wobec senatora, a Joanna D. i Halina S. - wykonania tego czynu - uznał Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia i skazał każdego z trojga oskarżonych na karę 1,5 roku więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.
 

Autor:

Źródło: PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska