Kaczyński nie ujawnił nic więcej na ten temat.
Na wtorkowej konferencji prasowej prezes PiS był pytany o zarzuty wobec jego partii ze strony innych ugrupowań, że PiS wykorzystuje śmierć Leppera w kampanii wyborczej.
Kaczyński oświadczył: "Ci, którzy dziś ustawiają się jako obrońcy Andrzeja Leppera, którzy do niedawna traktowali sojusz z nim jako największą zbrodnię PiS - łagodnie mówiąc są mało konsekwentni i także z moralnością mają kłopoty".
"Nie jestem w stanie odpowiadać na zarzuty, które nie mają żadnego związku z rzeczywistością. Ja tylko powiem: jeżeli zostanę wezwany przez prokuratora, żeby powiedzieć, co wiem w tej sprawie -
wiem niewiele, ale wiem, bo rzeczywiście Andrzej Lepper zwracał się poprzez adwokatów do mnie przed kilkoma miesiącami o spotkanie, to to przekażę" - odpowiedział Kaczyński.
Dopytywany o szczegóły, powiedział: "Wiem, że chciał się ze mną spotkać, tyle mogę powiedzieć".
Jak podkreślił, śmierć Leppera "to jest sprawa, która z całą pewnością powinna być bardzo dokładnie prześwietlona, bardzo dokładnie zbadana". "Bo to jest po prostu standard, którego wymaga
praworządność, a także w szerszym tego słowa znaczeniu demokracja" - zaznaczył prezes PiS.
Szef Samoobrony, b. wicepremier rządu PiS-LPR-Samoobrona, został znaleziony martwy w piątek w warszawskiej siedzibie partii. Jak ujawniła prokuratura, Leppera - powieszonego w łazience na sznurze przymocowanym do worka bokserskiego - znalazł ok. godz. 16.20 jego zięć.
W poniedziałek prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie samobójstwa Leppera. Podczas sekcji zwłok nie stwierdzono obrażeń, które wskazywałyby na udział osób trzecich. W siedzibie Samoobrony nie znaleziono listu pożegnalnego.