Pollak, znany z wcześniejszych akcji i wystąpień, domagał się, aby prezydent przedstawił swoje stanowisko na temat działań Ruchu Autonomii Śląska (RAŚ) i postulatu jego delegalizacji. Zarzucał głowie państwa, że "boi się prawdy" w tej sprawie.
Interweniowali funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, którzy próbowali wyprowadzić Pollaka z sali. Pollak zapierał się i krzyczał - "trzech na jednego?" - odmówił opuszczenia sali. Po rozmowie z oficerem policji i funkcjonariuszem BOR został na sali.
Marszałka woj.śląskiego, Adama Matusiewicza, Pollak pytał, dlaczego jest zakładnikiem RAŚ (Ruch wraz z PO i PSL tworzy koalicję w sejmiku woj. śląskiego).
Organizatorzy spotkania w Bielsku - Białej twierdzą, że były radny wojewódzki nie był na nie zaproszony.
Jeden z lokalnych portali po spotkaniu nazwał Pollaka "awanturnikiem" - nie dostrzegł jednak niczego złego w fakcie, że prezydenccy ochroniarze w praktyce uniemożliwili dyskusję na temat budzącej wiele kontrowersji na Śląsku sprawy koalicji PO - RAŚ w samorządzie wojewódzkim.