Pod koniec kwietnia Sąd Okręgowy w Świdnicy zdecydował, że trzeba powtórzyć wybory, bowiem w trakcie poprzednich dochodziło do korupcji wyborczej, czyli kupowania głosów za drobne kwoty, piwo czy worek ziemniaków.
- Myślę, że pierwsze, wstępne wyniki powinny być znane bardzo szybko. Tym razem bowiem będziemy mieli do czynienia tylko z wyborami prezydenckimi i to w jednym mieście – powiedział komisarz wyborczy w Wałbrzychu, sędzia Maciej Ejsmont.
O fotel prezydenta ubiegają się: dwaj kandydaci niezależni (obaj są lekarzami) – Mirosław Lubiński, popierany przez SLD oraz Roman Szełemej, pełniący obowiązki prezydenta miasta, popierany przez PO; architekt Patryk Wild ze Stowarzyszenia Obywatelski Dolny Śląsk popierany przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza oraz ekonomista i pracownik naukowy Kamil Zieliński, wystawiony przez PiS.
W rozmowie z PAP kandydaci przyznali, że obawiają się niskiej frekwencji.
Kilka tygodni temu okazało się, że na listach z wykazem wyborców popierających Szełemeja znalazły się nieprawdziwe podpisy. Autentyczność podpisów zakwestionowała Miejska Komisja Wyborcza w Wałbrzychu.
O „fałszowaniu podpisów wyborców przez Komitet Wyborczy Romana Szełemeja” Mirosław Lubiński zawiadomił wałbrzyską prokuraturę. Według niego trzy karty z wykazem wyborców popierających Szełemeja zostały wypisane jednym charakterem pisma, a 52 numery PESEL wpisane na tych kartach nie istnieją.
Ostatecznie 21 lipca Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w trybie wyborczym nakazał Lubińskiemu zaprzestać „rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o fałszowaniu podpisów wyborców przez komitet wyborczy Szełemeja” i tym samym podtrzymał decyzję sądu I instancji.
Lubiński w rozmowie z PAP powiedział, że do decyzji sądu się zastosuje, ale to „nie zmienia faktu, że na listach z wykazem wyborców popierających Szełemeja znalazły się nieprawdziwe podpisy”. W poprzednich wyborach samorządowych Lubiński wygrał I turę wyborów z ówczesnym kandydatem PO i prezydentem Wałbrzycha Piotrem Kruczkowskim. Natomiast II turę przegrał nieznaczną liczbą (ok. 320) głosów.
Wybory trzeba jednak powtórzyć, bowiem okazało się, że w trakcie nich dochodziło do korupcji wyborczej, czyli kupowania głosów za drobne kwoty, piwo czy worek ziemniaków.
Pod koniec kwietnia Sąd Okręgowy w Świdnicy po kilku sprzecznych ze sobą wyrokach uznał, że II tura ubiegłorocznych wyborów na prezydenta miasta jest nieważna i wygasił mandat Kruczkowskiego. Ten jednak złożył mandat zanim orzeczenie sądu się uprawomocniło. 23 maja wałbrzyska Rada Miasta wygasiła mandat prezydenta Wałbrzycha.
Niezależnie od orzeczeń sądu Prokuratura Okręgowa w Świdnicy prowadzi od grudnia 2010 r. Śledztwo dotyczące korupcji wyborczej w Wałbrzychu. Prokuratura wszczęła śledztwo na podstawie materiałów przekazanych jej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Do tej pory zarzuty kupowania głosów na rzecz PO postawiono 11 osobom. Prawdopodobnie akt oskarżenia w tej sprawie będzie gotowy we wrześniu.
W połowie lutego zarzuty usłyszał m.in. Stefanos E., który zaraz potem zrezygnował z szefowania Wałbrzyskiemu Związkowi Wodociągów i Kanalizacji.
Wcześniej Stefanos E. zawiesił członkostwo w PO po tym, jak na jaw wyszły nieprawidłowości podczas II tury wyborów samorządowych w Wałbrzychu. Po postawieniu mu zarzutów zarząd dolnośląskiej PO rozwiązał struktury partii w tym mieście.