Według „Faktu” szef MSWiA chciał, by w raporcie końcowym polskiej komisji wyjaśniającej przyczyny katastrofy Tu-154M pojawiły się nazwiska osób odpowiedzialnych za zaniedbania. Według gazety było to przedmiotem sporu z premierem i powodem opóźnień w publikacji dokumentu.
- Nigdy nie było żadnego sporu między ministrem spraw wewnętrznych i administracji Jerzym Millerem a prezesem Rady Ministrów. Jedynym oczekiwaniem premiera było wskazanie przez komisję wszystkich okoliczności i przyczyn, które 10 kwietnia 2010 r. spowodowały katastrofę w Smoleńsku - powiedziała PAP rzecznik resortu Małgorzata Woźniak, odnosząc się do tych doniesień.
Podkreśliła także, że nieprawdziwe są informacje jakoby Miller chciał ujawniać w raporcie nazwiska.
- W tego typu dokumentach nazwisk się nie podaje. Komisja nie wskazuje winnych. Komisja ustala okoliczności i przyczyny wypadku lotniczego, a nie orzeka o winie czy odpowiedzialności poszczególnych osób - zaznaczyła Woźniak.
Szef MSWiA jeszcze przed publikacją raportu wielokrotnie mówił, że nie znajdą się w nim nazwiska, ponieważ „komisja nie zajmuje się wskazywaniem winnych a analizą faktów”. Nazwisk nie ma też – jak mówili PAP eksperci komisji - w liczącym ok. 1000 stron protokole - na podstawie, którego powstał raport. Ten dokument - według ich zapowiedzi - ma również być upubliczniony.
Polska komisja pracował ponad 14 miesięcy. Swój raport przekazała premierowi 27 czerwca, wtedy też trafił on do tłumaczenia na język angielski i rosyjski.