Chodzi o protokół, o którym mówił w mediach b. polski przedstawiciel akredytowany przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) płk Edmund Klich. Według niego właśnie ten dokument - który określał jako protokół wojskowy - może zawierać dane osób, które według komisji przez swoje działania mogą być odpowiedzialne za katastrofę.
Sama komisja nie chciała wypowiadać się na ten temat. Jeden z jej członków prof. Marek Żylicz powiedział jedynie PAP, że komisja przygotowała dwa formalnie niezależne dokumenty - protokół, który powstał zgodnie z polskim prawem oraz raport napisany według załącznika 13. Konwencji Chicagowskiej.
Podczas konferencji, na której upubliczniono raport komisji, jej szef - minister SWiA Jerzy Miller podkreślał, że protokół został przesłany do zapoznania się do 36. pułku oraz do wglądu szefowi MON; poinformowany był o nim również szef Sztabu Generalnego. Jak dodał, dokument został zatwierdzony przez premiera.
- Do tego protokołu osoby, które mają w tym interes prawny, mogą w ciągu 14 dni zgłosić uwagi. Po upływie 14 dni zapadnie decyzja, czy na skutek zgłoszonych uwag będzie prowadzone uzupełniające działanie, czy nie będzie takiej potrzeby - dodał.
W samym raporcie nie ma nazwisk, co wielokrotnie zapowiadał Miller, podkreślając, że rolą komisji nie jest wskazywanie winnych a analiza faktów.
Najbliższy numer „Gazety Polskiej” będzie poświęcony sprawie Smoleńska.