Członek komisji Millera przyznaje, że prace odbywały się pod „niebywałą presją”, której byli poddawani eksperci badający okoliczności katastrofy.
- Mówi się, że to nacisk opinii publicznej. To nie publiczność! To politycy i media naciskali na komisję, która pracowała w warunkach niesłychanego nacisku na terminowość. Zrobiła i tak to, co jest jej podstawowym zadaniem: ustalenie i uporządkowanie wiedzy na temat okoliczności przyczyn wypadku. Ale gdyby miała jeszcze pół roku czy rok, to wyniki badań i wnioski mające na celu zapobieżenie przyszłym wypadkom byłyby znacznie bogatsze - stwierdził prof. Marek Żylicz na antenie TOK FM.
Najbliższy numer „Gazety Polskiej” będzie poświęcony sprawie Smoleńska.