Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Smoleńsk fiction" polskich prokuratorów

Naczelna Prokuratora Wojskowa potwierdziła informacje "Gazety Polskiej", że urządzenia pokładowe Tu-154 przestały działać już w powietrzu.

Autor:

Naczelna Prokuratora Wojskowa potwierdziła informacje "Gazety Polskiej", że urządzenia pokładowe Tu-154 przestały działać już w powietrzu. Ale - według śledczych - przyczyną przerwania pracy komputera pokładowego i czarnych skrzynek 15 metrów nad ziemią było... zniszczenie instalacji elektrycznej, spowodowane przez urwanie kawałka skrzydła po uderzeniu w drzewo.

Prokuratorzy wojskowi przedstawili swoje wnioski podczas konferencji prasowej poświęconej wynikom analizy polskiego rejestratora parametrów lotu Tu-154, czyli tzw. trzeciej czarnej skrzynki ATM.

Jak stwierdzili, system rejestracji parametrów nie zarejestrował żadnej informacji świadczącej o niesprawności jakiegokolwiek systemu lub urządzenia samolotu do godziny 8:40:59 sekund czasu rejestratora parametrycznego, kiedy to nastąpiło uderzenie lewym skrzydłem w drzewo.

Rejestrator nie wykazał też, aby system odejścia w ostatnich sekundach lotu Tu-154M był aktywny.

Skrzynki Tu-154 M przestały działać na ok. 1,5 do 2 sek. przed zderzeniem samolotu z ziemią - stwierdzili prokuratorzy. Przyczyną - według biegłych - było prawdopodobnie uszkodzenie instalacji elektrycznej. Prokuratorzy zaznaczyli, że z tego faktu - uwaga - "nie można wyciągać jakichś szczególnych wniosków". Powołali się przy tym na zupełnie niewiarygodną rosyjską wersję wydarzeń, że do zniszczenia instalacji elektrycznej doszło... po urwaniu kawałka skrzydła samolotu, jego przechyleniu, a później obróceniu.

Śledczy zapowiedzieli także: "Nosimy się z zamiarem stawiania zarzutów w śledztwie smoleńskim, ale to jeszcze przedwczesne".

Przypomnijmy, że odczytanie zapisów tzw. trzeciej czarnej skrzynki nastąpiło już w maju 2010 r. (mówi o tym Antoni Macierewicz w wywiadzie zamieszczonym w najnowszym numerze "Gazety Polskiej"). Dziwi więc, że do konferencji prasowej na ten temat doszło dopiero kilkanaście miesięcy później.

--------------------------------------------------------------------

Komentarz redakcji portalu Niezalezna.pl:

O przerwaniu zasilania komputera pokładowego 15 m nad ziemią i w odległości 60-80 m od pierwszego zetknięcia się samolotu z ziemią jako pierwsza pisała "Gazeta Polska" (w lutym 2011 r.), opierając się m.in. na ustaleniach blogera KaNo. Przez kilka miesięcy mainstreamowe media próbowały przemilczeć lub wyśmiać ten fakt.

Dziś prokuratorzy potwierdzili prawdziwość informacji "Gazety Polskiej"; niestety, uzasadnienie podanych faktów - a więc stwierdzenie, że instalacja elektryczna kilkudziesięciotonowego samolotu całkowicie wysiadła po zetknięciu się z brzózką i odpadnięciu fragmentu skrzydła - oznacza całkowitą kompromitację prokuratury.

Warto zwrócić uwagę na termin zorganizowanej nagle konferencji prokuratorów. Doszło do niej na trzy dni przed planowanym ogłoszeniem raportu komisji Jerzego Millera.

Warto więc zadać pytanie, czy organizacja konferencji prasowej była pomysłem prokuratury, czy też kogoś z rządu? 




Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Polska