Premier podkreślił na wstępie debaty, że jednym z jej tematów ma być dostęp do informacji publicznej, a celem m.in. próba wytyczenia granic, które oddzielą to, co jest informacją publiczną, od „innego typu informacji”.
- Tak, jak toczył się i nadal toczy się spór, czy rozmowa telefoniczna między dwoma ministrami czy wymiana maili jest informacją publiczną, czy nie - zaznaczył Tusk.
Zauważył przy tym, że wymiana maili coraz częściej staje się substytutem rozmowy telefonicznej, czy rozmowy „w kontakcie fizycznym”.
- I dlatego wytyczenie granicy - i dotyczy to nie tylko administracji publicznej, a też na przykład później ładu korporacyjnego, zachowań w rozmaitych firmach - jakiego typu rozmowa, relacja pomiędzy urzędnikami czy pracownikami i jakie efekty takiej rozmowy są informacją publiczną, a które nie są - mówił Donald Tusk.
W jego opinii, przy określaniu tego typu granic, trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem.
- Źle byłoby, gdybyśmy wpadli w taki kanał, z którego by już nie było wyjścia - że każdy typ relacji interpersonalnych w firmie czy urzędzie wytwarza informację publiczną, bo skończymy bardzo szybko na tym, że będziemy nagrywali on-line wszystkie rozmowy i zachowania, a to oznacza niemożność wykonywania sensownie jakiejkolwiek pracy - ocenił Tusk.
Poinformował też, że w Ministerstwie Gospodarki powstaje projekt ustawy, który zakłada możliwość prowadzenia konsultacji rządu z zainteresowanymi środowiskami w drodze on-line.
Innym z tematów debaty jest kwestia blokowania i filtrowania stron internetowych. Według Tuska, jest powszechna akceptacja, co do potrzeby usuwania treści o charakterze przestępczym z witryn. Główny spór, jego zdaniem, dotyczy jednak możliwości blokowania stron, przede wszystkim określenia kto, dlaczego i w jakich okolicznościach może je blokować.
Premier zadeklarował, że również w tej sprawie rząd jest otwarty.
- Tutaj również - jak sądzę - będziemy kierowali się wspólnym zdrowym rozsądkiem i poczuciem przyzwoitości, ponieważ tutaj nie ma jakiegoś szczególnego interesu służb państwowych, służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości, jeśli chodzi o samo blokowanie stron - powiedział szef rządu.
Jak jednak dodał, w wielu przypadkach blokowanie lub filtrowanie witryn internetowych będzie najprostszą drogą do „zatrzymania przestępstwa” o charakterze jawnym i oczywistym, szczególnie w przypadku, kiedy ze względów technicznych lub prawnych długo trwałoby usunięcie jakiś treści, gdyby nie stosować tych technik.