- Postępowanie, które prowadziła Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ, zostało umorzone 30 czerwca z powodu braku znamion przestępstwa - powiedziała Lewandowska.
Joachim Brudziński komentując tę wiadomość stwierdził, że nie mogło być innej decyzji, ponieważ zarzucane mu czyny w ogóle nie miały miejsca.
- Cały czas toczy się proceduralny spór między moimi przedstawicielami prawnymi a obecnym komendantem straży miejskiej, który odmawia podania adresu, na który miał być skierowany pozew przeciwko niemu o naruszenie moich dóbr osobistych. W sposób oczywisty od początku było wiadomo, że chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby mnie zdezawuować w oczach opinii publicznej. Takie zdarzenie nie miało miejsca. Informacja pojawiła się po tym, jak udało się sejmowej komisji gospodarki przeforsować wniosek o nadanie imienia Lecha Kaczyńskiego gazoportowi w Świnoujściu. To jest styl prowadzenia brudnej walki z przeciwnikiem politycznym - ocenił Joachim Brudziński.
Postępowanie wobec Brudzińskiego dotyczyło domniemanego znieważenia pod Pałacem Prezydenckim strażnika miejskiego poprzez użycie wobec niego „słowa powszechnie uznawanego za obelżywe”. Zawiadomienie złożył komendant Straży Miejskiej. Brudziński zaprzeczał, by zwracał się do któregokolwiek z funkcjonariuszy w obraźliwych słowach i zapowiadał złożenie pozwu do sądu przeciwko komendantowi.