W piśmie adresowanym do gen. Błasika, gen. Marian Janicki domagał się, aby podczas lotów z ważnymi osobami na pokładzie nie przestrzegano „dogmatycznie” procedur. Gen. Błasik zdecydowanie odmówił.
- Dogmatyczne przestrzeganie zasad nie może godzić w potrzeby, oczekiwania i interesy najwyżej usytuowanych w hierarchii państwowej osób – napisał szef Biura Ochrony Rządu w piśmie do gen. Błasika.
Incydent miał miejsce w 2008 roku, kiedy to w trakcie powrotu samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim ze Skopje do Warszawy, szef prezydenckiej ochrony został upomniany przez załogę i zobligowany do zapięcia pasów bezpieczeństwa.
Po wylądowaniu, ppłk Krzysztof Olszowiec złożył na ręce szefa BOR meldunek, w którym skarżył się na załogę samolotu. Oficer BOR rozpiął pasy w czasie, gdy paliła się czerwona lampka kontrolna, wymagająca aby wszystkie osoby na pokładzie miały zapięte pasy i pozostawały na swoim miejscu. Szef prezydenckiej ochrony, który nie zastosował się do polecenia został upomniany przez załogę samolotu. Zwrócono mu uwagę, że „nieważne kto jest pasażerem, wszyscy mają się dostosować”, bo to dowódca statku powietrznego decyduje o wszystkim, co dzieje się na pokładzie.
Szef prezydenckiej ochrony utrzymywał, że „pogoda była ładna, a lot wyrównany”. Podkreślał też, że jego zdaniem lampka kontrolna paliła się „bez powodu”.
- Nie ma czegoś takiego, jak „palenie się czerwonej lampki bez powodu”, zawsze są powody. Nawet jeżeli istnieje tylko potencjalne zagrożenie, to jest to powód, by ta lampka się paliła. Sytuację ocenia dowódca samolotu, a nie funkcjonariusz BOR - wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” były żołnierz 36. SPLT, pilot Tu-154M.
Po całym incydencie skargę do gen. Błasika napisał szef BOR, który domagał się mniej „dogmatycznego” trzymania się procedur podczas lotu.
Sam gen. Janicki zapewnia, że spotkał się z gen. Błasikiem i wszystko z nim wyjaśnił. Efektem tego spotkania miało być porozumienie między BOR a Siłami Powietrznymi o rozkładzie kompetencji na pokładzie statków powietrznych.
Pełnomocnik rodziny gen. Błasika, mec. Bartosz Kownacki uważa, że gen. Janicki powinien wytłumaczyć się z pisma do gen. Błasika.
- On skierował bardzo poważne zarzuty, bardzo poważne sugestie, wręcz żądania w stosunku do dowództwa Sił Powietrznych, ale również do funkcjonariuszy specpułku. I jeżeli ktokolwiek w tej grupie - dowódca statku, prezydent, gen. Błasik, gen. Janicki - wywierał naciski, to był to gen. Janicki, który nie rozumiał procedur i zamiast dbać o bezpieczeństwo osób ochranianych, bo to jest jego obowiązkiem, jak również o zachowanie procedur dotyczących lotu, to z jakichś powodów uważał, że są one nieważne. Za coś takiego, moim zdaniem, powinien ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną i wytłumaczyć się przed swoimi przełożonymi – tłumaczy mec. Kownacki.