Można jeszcze zrobić kilka programów z Gienkiem Loską, a w konkursach muzycznych zakazać śpiewania pieśni patriotycznych. To przyciągnie uwagę części widowni i pieniądze sponsorów, którzy boją się spraw publicznych. PO w obecnej fazie likwidowania demokracji może spokojnie wystawić Gienka w wyborach do parlamentu. Już w „Misiu” wytłumaczono zjawisko piosenkarza przyjaciela władzy – „ja wam, kochani, wszystko wyśpiewam”.
W czasie, gdy lud karmiony jest Gienkami i Szpakami obojga płci, władza odbiera opozycji ostatnie sposoby masowego dotarcia do wyborców. Temu przecież służyło zakazanie w czasie kampanii wyborczej emisji telewizyjnych spotów i wywieszania billboardów. Pojawiają się propozycje drakońskich ograniczeń w internecie, a publiczne media zamieniają się w rządową szczekaczkę. Nową jakość walki o powszechny knebel zaprezentował minister Radosław Sikorski. Po wypowiedzi o. Tadeusza Rydzyka w europarlamencie zapowiedział interwencję w Watykanie. Radosława Sikorskiego nie było w Polsce w czasach komunizmu, więc nie wie, że interweniowanie przez rząd „wyżej” w sprawie wypowiedzi duchownych ma tu długą tradycję. Chyba że Radosław napisze list jako zwykły katolik – proszę bardzo: na własnym papierze, a na kopercie naklei zakupiony za swoje pieniądze znaczek.
Zostawiając jednak na boku analizę zachowań osób ewidentnie potrzebujących pomocy, przyjrzyjmy się ostatnim decyzjom sądów. Dorota Kania dostała wyrok z paragrafu 212 k.k. za krytykowanie esbeka, wcześniej za to samo skazano Jerzego Jachowicza. W innych sprawach sądowych też bardzo mocno przykręcono nam śrubę. Absolutnym rekordem jest próba wysłania na badania psychiatryczne szefa opozycji. Nową jakość w polskim życiu publicznym wprowadził sędzia Maciej Jabłoński, który wcześniej skazał Kanię, a prawie cztery lata temu zdecydował o wsadzeniu do aresztu mnie i mojej zastępczyni Kasi Hejke. Uwadze opinii publicznej umknął oczywisty fakt, że sędzia nie miał prawa zajmować się Jarosławem Kaczyńskim, gdyż ten ostentacyjnie go krytykował za decyzję wobec „Gazety Polskiej”. Byli w sporze, i to niebłahym, nagłośnionym wtedy przez wszystkie media. Jabłońskiemu, jeżeli utajnił sprawę przed stronami sporu, należy się po prostu dyscyplinarka.
Pozostaje nam tworzenie drugiego obiegu (w tym emisji zakazanych filmów) i spotkania każdego 10. dnia miesiąca. Chodzi już nie tylko o pamięć o zmarłych, chodzi nam o tworzenie miejsca dla resztek wolnego świata.