Czy są to nazi skinheadzi, „elita” z Blood&Honour, polscy faszyści w stylu NOP czy ONR, prawicowe szumowiny z Młodzieży Wszechpolskiej, poganie z „Niklota” czy też innego rodzaju skrajnie prawicowe, homofobiczne lub rasistowskie grupy – wszyscy oni są wrogami, wszyscy oni są celem. [...] Konfrontacja fizyczna i ideologiczna – oznacza to walkę na dwóch płaszczyznach. Faszyści nigdy nie mogą przejąć kontroli nad ulicami, dlatego fizyczna konfrontacja z nimi jest nieunikniona [...] bojowy antyfaszyzm to nie zabawa. Wiele z naszych działań przekracza granice legalności i trzeba się liczyć z konsekwencjami prawnymi.
Przypomnijmy, że wczoraj portal Fronda.pl poinformował, że Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie umorzyła śledztwo ws. pobicia osób jadących 11 listopada 2010 r. pociągiem na warszawski Marsz Niepodległości. Nie podano uzasadnienia tej decyzji.
W ubiegłoroczne Narodowe Święto Niepodległości grupa zamaskowanych napastników wtargnęła do pociągu na trasie Bydgoszcz-Warszawa i zaatakowała gazem pieprzowym, pałkami teleskopowymi, młotkami i innymi niebezpiecznymi narzędziami osoby jadące na Marsz Niepodległości. Media o całej sprawie informowały dość oszczędnie, nie wspominając o tym, że napastnicy są aktywistami “Antify”. Jedynie portale Fronda.pl, Niezalezna.pl, Interia.pl (piórem Rafała Ziemkiewicza) i inne prawicowe gazety oraz portale rzetelnie poinformowały o wydarzeniu. Sprawie był również poświęcony odcinek programu “Warto Rozmawiać”, emitowanego wówczas w TVP1.
Prokuratura umorzyła śledztwo, mimo że napastnicy pozostawili wpisy w internecie, chwaląc się swoim “wyczynem” - czytamy na portalu Fronda.pl.