Pełnomocnicy Stanisława Zalewskiego oraz Rzecznik Praw Obywatelskich bezskutecznie zabiegali o przyspieszenie procesu wytoczonego niemieckim mediom. Warszawski Sąd Apelacyjny odrzucił wniosek o rozdzielenie postępowań, co umożliwiłoby szybsze rozpoznanie choćby części roszczeń, takich jak przeprosiny czy świadczenie pieniężne na rzecz Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Skutku nie przyniosła również skarga Stowarzyszenia Patria Nostra na przewlekłość postępowania i konieczność pilnego nadania sprawie biegu.
Sam poszkodowany nie kryje rozgoryczenia zaistniałą sytuacją.
"Coraz częściej mam wrażenie, że polski sąd po prostu czeka na moją śmierć. Wiedząc, że mam już ponad 100 lat, nie przyspiesza postępowania. A wtedy problem rozwiąże się sam"
– mówi Stanisław Zalewski.
Działania sądu ostro ocenia Elżbieta Rybarska, prezes Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych (SRPOOK).
"To skandal nad skandalami. Warszawski Sąd Apelacyjny zignorował nie tylko argumenty pełnomocników 101-letniego byłego więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych, ale również stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, który jednoznacznie wskazał na konieczność pilnego rozpoznania sprawy. Trudno zaakceptować sytuację, w której człowiek, który przeżył Auschwitz oraz obozy Mauthausen i Gusen, musi walczyć nie tylko o prawdę historyczną, ale także z czasem"
– podkreśla Rybarska.
Prezes SRPOOK dodaje również, że dla rodzin ofiar bolesny jest fakt, iż człowiek o takim życiorysie nie może doczekać się sprawiedliwości we własnym kraju, a następcy prawni ofiar są poniewierani określeniami o polskich obozach przez następców prawnych zbrodniarzy III Rzeszy.
Mecenas Lech Obara zwraca uwagę, że sądu nie przekonały argumenty Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO wskazywał na szczególny charakter sprawy, dotyczącej nie tylko konkretnej osoby, ale i interesu publicznego, jakim jest ochrona pamięci historycznej i godności byłych więźniów. Rzecznik przypominał o możliwości zastosowania przepisów Regulaminu urzędowania sądów powszechnych, które pozwalają na działania nadzorcze w celu zapewnienia sprawności postępowania. W korespondencji z pełnomocnikiem RPO wyraził nadzieję, że "w tej sprawie wreszcie dojdzie do jej niezwłocznego rozpoznania, bo wymaga tego zwykła przyzwoitość i szacunek wobec pana Stanisława".
Sytuacja stała się na tyle dramatyczna, że prawnicy rozważają drastyczne kroki prawne, by powód mógł doczekać jakiegokolwiek finału.
"Znaleźliśmy się w sytuacji, w której musimy rozważyć cofnięcie kasacji wniesionej do Sądu Najwyższego. I to nie dlatego, że zmieniliśmy ocenę prawną sprawy, lecz dlatego, że dla pana Stanisława najważniejsze staje się dziś doczekanie prawomocnego wyroku za życia. Jeśli postępowanie będzie nadal trwało w obecnym tempie, to może okazać się, że walka o pełną ochronę prawną jego dóbr osobistych zakończy się dopiero po jego śmierci. Do takiej sytuacji wymiar sprawiedliwości nie powinien dopuścić"
– tłumaczy mec. Szymon Topa, drugi z pełnomocników.
Batalia prawna rozpoczęła się w 2017 roku, gdy Stanisław Zalewski miał 91 lat. Pozwał on niemieckie media za nazwanie obozu w Treblince polskim obozem zagłady. Domagał się przeprosin oraz wpłaty 50 tysięcy złotych na rzecz Związku Byłych Więźniów.
Przez dziewięć lat sprawa wielokrotnie zmieniała bieg – od pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, przez kolejne odwołania, aż po rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego. Po ponownym rozpoznaniu Sąd Apelacyjny uznał, że przed polskim sądem można dochodzić roszczeń majątkowych, ale odrzucił pozew w części dotyczącej roszczeń niemajątkowych (przeprosin i zakazu dalszych naruszeń). Złożono kolejną skargę kasacyjną, jednak czas oczekiwania na jej rozpoznanie przez Sąd Najwyższy szacowany jest na kilka lat.
Gdy 18 lutego 2025 roku Sąd Najwyższy uchylał wcześniejsze rozstrzygnięcie i nakazywał ponowne zbadanie sprawy, Stanisław Zalewski miał 99 lat.
Dziś proces ten stał się sprawdzianem tego, czy polski wymiar sprawiedliwości potrafi skutecznie chronić prawa ludzi, którzy przeżyli niemieckie obozy koncentracyjne, zanim będzie dla nich za późno