W poniedziałkowy wieczór na antenie TVN24 minister sprawiedliwości wprost stwierdził, że jego działania to nic innego, jak "ucieczka do przodu".
- W sytuacji gdy ponownie politycy, który by chcieli wprowadzić państwo autorytarne, dojdą do władzy, to na nic moje immunitety, na nic moja ciężka praca przez lata. Wiem, bo o tym mówią ci politycy otwarcie, że nie będzie już rozwleczenia w czasie, rozprawienia z z wrogiem, a tak uważają niezawisłych sędziów, albo niezależnych prokuratorów. Ja nie miałem złudzeń - albo spróbujemy teraz dotrzeć do społeczeństwa, zreformować sądy, albo nie znajdziemy sobie miejsca w tym kraju i będziemy musieli albo ratować się emigracją, albo wylądujemy w więzieniach
- powiedział Żurek.
Ale oprócz tego odniósł się też do swoich zamiarów wobec Krajowej Rady Sądownictwa.
Ja muszę mieć pewność, że jak podejmę pewne działania wobec KRS-u, faktyczne, to w programie wieczorem ktoś z koalicji będzie mówił, "Nie, to jest o krok za daleko", albo "Ja mam inny pomysł". Tutaj musi być zgoda wynegocjowana, bo wtedy mam pewność, że będę mógł to zrealizować
– zapowiedział Waldemar Żurek.