Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Da się porównać wojnę do wyborów? W głowie Tomasza Lisa to się spięło

Wybory na Węgrzech wzmogły rozmaite bodźce w Polsce. Część opozycji zastanawia się nad słusznością szerokiego bloku wyborczego, Donald Tusk grzmi zaś o „zgwałconej demokracji” i „małych Putinach”. Jednak nikomu do głowy nie przyszło zestawianie sytuacji wyborców węgierskiej opozycji do walczących na śmierć i życie Ukraińców. Do czasu wpisu Tomasza Lisa.

Autor:

Po przeliczeniu 98,95 proc. Głosów, koalicja Fidesz-KDNP zdobyła 135 mandatów w 199-osobowym parlamencie, uzyskując większość konstytucyjną. Zjednoczona opozycja, która po raz pierwszy wystawiła w każdym z jednomandatowych okręgów wyborczych tylko jednego kandydata, będzie mieć zaledwie 35 mandatów.

Spektakularna przegrana węgierskiej opozycji dała do myślenia polskim politykom. Wynik jest paliwem dla stronników kilku bloków wyborczych na jesieni 2023 roku. Głos zabrał też Donald Tusk, zdaniem którego wtopa rywali Viktora Orbana nie powinna odwodzić od samej koncepcji szerokiej koalicji środowisk opozycyjnych.

Niezależnie od poglądów, wybory na Węgrzech starano się rozpatrywać wyłącznie na płaszczyźnie strategii wyborczej. Do czasu.

Lis wychodzi przed szereg

Konkretnie do momentu opublikowania wpisu przez redaktora naczelnego „Newsweeka” Tomasza Lisa. O Węgrach - spośród których ponad połowa przy wyborczej frekwencji oddała głos na Fidesz - pisze, że „przegrali”. Starcie wyborcze zestawia z wojną na Ukrainie, by na koniec wskazać, że „Polacy mają nadzieję”.

Reakcje internautów:



Na wypadek, gdyby red. Tomasz Lis z wpisu się rozmyślił, zrzut ekranu poniżej:

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, Twitter

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane