Media poinformowały, że kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa może... nie zostać zarejestrowany. Bartoszowi Bocheńczakowi miało zabraknąć 50 ważnych podpisów. Bocheńczak w rozmowie z krknews.pl przekazał, że złożył prawie 5 tysięcy podpisów, a żeby móc wystartować w wyborach należy mieć 3 tysiące ważnych podpisów.
Jak to możliwe, że aż tyle podpisów mogło być odrzuconych? Mówi się, że część z nich miałoby pochodzić od osób mieszkających nie w samym Krakowie, a w jego okolicach. Bocheńczakowi ciężko w to uwierzyć.
Z reguły jest około 20–25 proc. odrzucanych, ale żeby 40, nie mogę w to aż uwierzyć
– przekazał portalowi krknews.pl.
Ostatecznie zdecydowano o ponownym przeliczeniu podpisów i dopiero wtedy będzie wydane oficjalne postanowienie - o rejestracji bądź odmowie rejestracji kandydata.
Wcześniej podobne kłopoty z podpisami miał inny kandydat, Łukasz Gibała. Ostatecznie jednak dostarczył dodatkowe podpisy i zostały one uznane, a kandydaturę zarejestrowano. Sytuacja Bocheńczaka jest o tyle gorsza, że nie ma już możliwości dostarczenia nowych podpisów.