Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Wyborczy "cyrk" Giertycha promowany przez Mińsk i Moskwę. Kto korzysta na akcji przeciw zwycięstwu Nawrockiego

„Skandal”, „starannie zaplanowana manipulacja”, „wybory mogły zostać sfałszowane”, „wyborczy przekręt”, „skargi na wyniki wyborów biją wszelkie rekordy”, „Polska w chaosie”, „polski cyrk” – to nie określenia z internetowych wpisów Romana Giertycha czy Silnych Razem. To sformułowania, jakich używa reżimowa białoruska i rosyjska prasa wyraźnie zadowolona z powyborczej awantury, którą próbują rozpętać Tusk z Giertychem - pisze w najnowszym numerze "Gazeta Polska".

Autor: wg

Kampania podważania wyniku wyborów prezydenckich, zainicjowana przez Romana Giertycha, okazała się bezcennym prezentem dla propagandystów z Mińska i Moskwy - pisze "Gazeta Polska".

Reklama

Reżimowe media Łukaszenki i Putina wykorzystują działania rządzących Polską, by utrwalać tezę: Polska to państwo niesuwerenne, pozbawione prawdziwej demokracji. Roman Giertych, jak podkreśla białoruska prasa, był „inicjatorem” fali protestów, a jego rolę opisuje zbiegły na Białoruś sędzia Tomasz Szmydt:

„Inicjatorem tego był Roman Giertych (...) Rozpoczął on kampanię medialną, która doprowadziła do lawiny protestów przeciwko wyborom składanych do Sądu Najwyższego”.

Do gry o ponowne przeliczenie głosów włączył się również Donald Tusk, nadając jej „rangę oficjalnego stanowiska obozu rządzącego”. Tomasz Szmydt cytuje wpis premiera z serwisu X, po czym dodaje, że "stanowisko Tuska wskazuje na możliwość masowego oszustwa wyborczego”. Narracja o „Polsce w chaosie” została szeroko podjęta przez białoruskie i rosyjskie media. Portal Minsk Pravda obwieścił w tytule: „Dwadzieścia dni po wyborach: polski cyrk trwa”. Davide Carbonaro, propagandysta działający na Białorusi, pisze o Polsce pogrążonej w chaosie, gdzie „demokracja nie jest już celebrowana”.

Fundamentem całej narracji jest rzekome „systematyczne oszustwo” w Polsce. Propagandyści budują obraz państwa, w którym „fałszerstwo wyborcze jest normą”, twierdząc, że „polski system wyborczy został poważnie podważony”. Jako „koronny dowód” podawane są incydenty z Krakowa i Bielska-Białej.

Minsk Pravda przytacza przykład z Krakowa, gdzie głosy na Trzaskowskiego po poprawkach „zaskakująco” przeszły na Karola Nawrockiego. Autor tekstu sugeruje, że ta „»cudowna« zmiana może być postrzegana jako część zorganizowanej strategii”. Wniosek jest jednoznaczny:

„Wszystko to po prostu delegitymizuje wyniki polskich wyborów”.

Rosyjskie media nie pozostają w tyle. Rubaltic.ru zatytułował swój tekst „Skargi na wyniki wyborów w Polsce biją wszelkie rekordy”, a „Moskowskij Komsomolec” dodaje, że „wyniki mogły zostać sfałszowane”. Cytowany jest przypadek z Grudziądza, gdzie „głosy policzono prawidłowo, komisja błędnie zapisała wyniki. Głosy Karola Nawrockiego zapisano na rzecz Rafała Trzaskowskiego i na odwrót”. Media wschodnie powołują się też na obliczenia, które miały wykazać „naruszenia” i „podmianę głosów” w wielu komisjach na korzyść Karola Nawrockiego. W białoruskich mediach cytuje się słowa Giertycha: „wybory w Polsce zostały bezczelnie sfałszowane” oraz: „coraz bardziej wygląda na to, że była to zorganizowana akcja”.

Cała ta narracja wschodnich propagandystów jest klarowna: Polska nie jest suwerennym państwem, a jej wewnętrzne spory to jedynie odbicie walki „zewnętrznych sił”. Demokracja zaś to pretekst do „kryminalnej operacji fałszowania wyborów”. Carbonaro w propagandowym tonie pyta, czy jesteśmy świadkami „przypadkowego błędu, czy starannie zaplanowanej manipulacji?”. Tomasz Szmydt stwierdza cynicznie:

„Jak widać, Polska to bardzo ciekawy kraj, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Wolę stabilną i spokojną Białoruś z jej mądrym prezydentem”.

Całość w artykule Grzegorza Wierzchołowskiego w najnowszej „Gazecie Polskiej”!

Autor: wg

Źródło: Gazeta Polska, niezalezna.pl
Reklama