Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Witek o planach rządu: Przypominają mi się czasy PRL-u. „Nie ufam Tuskowi”

– Przypominają mi się czasy PRL-u – stwierdziła Elżbieta Witek w programie Danuty Holeckiej. Była marszałek Sejmu ostro skomentowała pomysły dotyczące cen paliw, krytykując działania rządu Donalda Tuska i sugerując polityczne kulisy decyzji – w tym wpływ wewnętrznych sondaży. - Nie ufam mu - dodała.

Premier Donald Tusk poinformował, że jeszcze dziś o godz. 18 odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów, na którym rząd podejmie decyzje ws. obniżenia cen paliw. Z kolei marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że zapowiedziane przez premiera Tuska rządowe projekty dot. obniżki akcyzy i stawki VAT na paliwo będą procedowane w Sejmie jeszcze w czwartkowy wieczór.

Podczas rozmowy w Telewizji Republika Elżbieta Witek odniosła się do nagłej zmiany planu prac Sejmu. Jak relacjonowała, decyzja zapadła w ostatniej chwili.

Muszę powiedzieć, że zaskoczenie totalne, ale to pokazuje, że presja ma sens, bo my o tym mówimy dosyć dawna. Jesteśmy w sejmie od środy i mamy harmonogram. Dopiero przed chwileczką, dosłownie przed przyjazdem do państwa tutaj, zobaczyłam zmianę harmonogramu. Mamy około wpół do dziewiątej głosowanie proceduralne, czyli rozumiem, że włączenie tego punktu do porządku obrad i ewentualnie o godzinie 22 z groszami głosowanie, gdyby był wniosek o odrzucenie. Nie sądzę, żeby to był taki wniosek

– mówiła.

Polityk PiS podkreśliła, że jej zdaniem decyzja rządu była nagła i nieprzygotowana.

– Na pewno nie było to przemyślane, bo gdyby było przemyślane, to zgłoszone byłoby już w środę i nie byłoby żadnego problemu. Pytanie - dlaczego. Zwłaszcza, że problem jest. Myśmy na początku marca przyjęli taką ustawę, która właściwie jest tożsama z tym, co Donald Tusk tutaj proponuje. Można było z tego skorzystać, nie skorzystał

– przypomniała.

Witek zasugerowała, że decyzje rządu mogą wynikać z nastrojów społecznych i badań opinii publicznej.

– Ja myślę, że oni też mają swoje wewnętrzne sondaże, które pokazują, że kierowcy są już naprawdę zdenerwowani, bo pamiętajmy, że wielu ludzi dojeżdża codziennie do pracy, czasami nawet 100 kilometrów i więcej. Poza tym rolnicy, którzy wychodzą na pola, dla nich to paliwo naprawdę jest bardzo ważne. Więc myślę, że te wewnętrzne badania musiały mu (Donaldowi Tuskowi - red.) pokazać, że ludzie są mocno zdenerwowani i stąd decyzja, żeby przed świętami jeszcze, żeby na święta ludzie nie mówili o tym, że paliwo jest drogie. W związku z tym przed świętami, a to jest ostatnie posiedzenie przed świętami, zapadła taka decyzja

– mówiła.

W jej ocenie propozycja codziennego ogłaszania maksymalnej ceny paliwa budzi poważne wątpliwości.

– Przypominają mi się czasy PRL-u, kiedy takie właśnie akcje były prowadzone. Czemu to ma służyć, nie wiem, no ale Donald Tusk ma taki zwyczaj, żeby swoim ministrom zlecać różne rzeczy. Idź ty tam coś załatw, ty tutaj codziennie ogłoś cenę maksymalną. Czemu to ma służyć, kompletnie nie wiem

– dodała.

Polityk odniosła się także do kontekstu międzynarodowego i zapowiedzi tymczasowości rozwiązania i jasno zadeklarowała brak zaufania do premiera.

– W każdym razie ja Donaldowi Tuskowi, żeby było jasne, nie ufam i nie dostrzegam w tym naprawdę przemyślanej akcji, bo gdyby tak było, to byłoby to znacznie wcześniej i jest to spowodowane na pewno czymś, co go mocno poruszyło, a myślę, że to były te wewnętrzne badania

– podsumowała.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej