W połowie lipca 2026 roku przez koalicję rządzącą przetoczył się głośny spór o kształt przepisów regulujących rynek tzw. patohoteli. Zestawienie działań politycznych wiceministra Ireneusza Rasia z biznesową działalnością jego żony rzuca na tę sprawę zupełnie nowe światło i rodzi poważne pytania o konflikt interesów na szczytach władzy.
Zaskakująca wolta w ministerstwie i „wycięte” przepisy
Rząd przyjął przygotowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich. W pierwotnym kształcie dokument przewidywał, że rady gmin będą mogły wyznaczać specjalne strefy, w których obowiązywałby zakaz prowadzenia najmu krótkoterminowego. Była to odpowiedź na dramatyczne apele mieszkańców dużych miast i miejscowości turystycznych, którzy od lat zmagają się z uciążliwością tzw. patohoteli.
W ostatniej chwili z tego rozwiązania jednak zrezygnowano. Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki (KO) wniósł autopoprawkę, która wykreślała kluczowe dla samorządów zapisy. W uzasadnieniu wskazano:
Decyzja ta wywołała ostre starcie w rządzie. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zgłosiła formalne zdanie odrębne, pisząc w mediach społecznościowych:
Tymczasem na zwołanej w tym samym czasie konferencji prasowej wiceszef resortu sportu Ireneusz Raś stanowczo bronił usunięcia przepisów chroniących mieszkańców. Stwierdził, że poprawka wykreślająca możliwość wprowadzenia stref wolnych od najmu krótkoterminowego została przyjęta, ponieważ takie rozwiązanie „nie jest konieczne”.
Rodzinny biznes nieruchomościowy
Żoną wiceministra Rasia jest Marta Porębska-Raś. Fakt ten potwierdza m.in. strona internetowa Zespołu Szkół w Libiążu, gdzie w zakładce „Sylwetki absolwentów” opisano jej karierę. Czytamy tam, że absolwentka tej placówki „by móc zająć się handlem nieruchomościami, musiała zdać egzamin państwowy. Dziś z powodzeniem prowadzi w tej branży firmę”. Notka kończy się zdaniem:
Marta Porębska-Raś jest właścicielką krakowskiej agencji „Petryla Nieruchomości”. Na swojej oficjalnej stronie internetowej reklamuje się jako „Twój partner w nieruchomościach w Krakowie, Małopolsce ... i nie tylko”. Analiza ofert wystawianych przez jej biuro nie pozostawia złudzeń – agencja aktywnie obraca nieruchomościami, których głównym atutem inwestycyjnym jest właśnie najem krótkoterminowy.
„Gwarancja sukcesu” z najmu krótkoterminowego
Wśród ofert biura „Petryla Nieruchomości” można znaleźć m.in. luksusowy, dwupoziomowy apartament w Kościelisku (powiat tatrzański) wyceniony na ponad 2,3 miliona złotych. W opisie oferty, mającym zachęcić potencjalnych kupców, agencja żony wiceministra wprost wskazuje na lukratywność biznesu, którego uregulowanie zablokował resort jej męża. W ogłoszeniu czytamy: „miejsce z ogromnym potencjałem inwestycyjnym - najem krótkoterminowy w takiej lokalizacji to gwarancja sukcesu”.
Inna oferta biura żony wiceministra Rasia dotyczy mieszkania przy ulicy Starowiślnej w krakowskiej dzielnicy Kazimierz – a więc w samym sercu turystycznego zgiełku, na który od lat skarżą się okoliczni mieszkańcy. Lokal o powierzchni 40,5 mkw. wyceniono na 699 000 zł, reklamując go jako „lokal w świetnej lokalizacji”. W opisie zachwalającym nieruchomość agencja zaznacza: „Lokal doskonale sprawdzi się jako inwestycja pod działalność usługową, biurową lub najem krótkoterminowy" i że potencjalny nabywca ma możliwość "kontynuacji najmu krótkoterminowego (lokal z sukcesem funkcjonuje na rynku najmu)".