Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

W Egipcie rusza szczyt klimatyczny COP27. Doradca prezydenta: Polska ma ogromne sukcesy w transformacji energetycznej

Dziś rozpoczyna się konferencja klimatyczna COP27. Wezmą w niej udział delegacje z prawie 200 państw. Z analizy portalu BBC wynika, że podstawowa batalia będzie dotyczyć tego, czy kraje bogatej Północy dotrzymają swoich obietnic oraz wesprą finansowo kraje rozwijające się w walce ze zmianami klimatu. Polskę będzie reprezentować m.in. prezydent Andrzej Duda.

Autor:

Rozmowy w popularnym wśród polskich turystów kurorcie Szarm el-Szejk nad Morzem Czerwonym rozpoczynają się formalnie w niedzielę, a w poniedziałek co najmniej 120 szefów państw i rządów zbierze się na dwa dni intensywnych rozmów, by wypracować stanowiska m.in. w zakresie zmniejszenia emisji CO2, które zajmą ich negocjatorzy w ciągu kolejnych dwóch tygodni szczytu.

Rozmowy będą odbywać się w cieniu wywołanego przez m.in. wojnę na Ukrainie kryzysu energetycznego, żywnościowego i wzrostu cen na całym świecie. Z tego powodu przypuszcza się, że niewiele rządów bogatych krajów zechce wyznaczyć nowe istotne cele w zakresie redukcji emisji dwutlenku węgla lub zapewnienia nowej pomocy finansowej ubogim krajom, borykającym się ze skutkami kryzysu klimatycznego.

Każdy ze 197 sygnatariuszy Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) ma własne interesy i obawy, co może sprawić, że osiągnięcie jakiegokolwiek konsensusu będzie trudne.

Polskę będzie reprezentować m.in. prezydent Andrzej Duda.

"Prezydent Andrzej Duda podejmując decyzję o udziale w COP27 wziął pod uwagę kilka kwestii, m. in. związane z energetyką, żywnością i globalną polityką. Uznał, że konieczna jest obecność Polski"

- poinformował doradca prezydenta Paweł Sałek. Dodał, że polski prezydent, poza wystąpieniem na szczycie, odbędzie także szereg dwustronnych spotkań.

Tematem wystąpienia prezydenta ma być m.in. polska myśl w dziedzinie polityki klimatycznej na poziomie konwencji zaproponowanej podczas COP24, energetyka.

"Pojawi się również wątek ukraiński. Ważnym elementem będzie to, co jest polską myślą na poziomie konwencji, to jest kwestia propozycji pana prezydenta, którą przedstawił w 2018 na COP24 w Katowicach, czyli koncepcją sprawiedliwej transformacji. Mając świadomość tego, że energetykę trzeba transformować, przeprowadzać sektory gospodarki ku zmniejszeniu emisji, ale w centrum tych przemian musi znaleźć się człowiek"

- ocenił Sałek.

Sałek przypomniał także, że "Polska ma ogromne sukcesy w tzw. transformacji energetycznej".

"Dobrym przykładem jest Śląsk, gdzie za transformacją idzie rozkwit regionu. Podstawową zasadą jest zasada zrównoważonego rozwoju"

- podkreślił. 

"Polska jest wspaniałym przykładem realizacji zrównoważonego rozwoju. Tak potrafimy prowadzić kwestie gospodarcze i korzystać z surowców, że emisyjność spada, a gospodarka się rozwija"

- wskazał Sałek.

W odpowiedzi na jedno z pytań wskazał, że "w polityce klimatycznej mamy za dużo opowiadania o tym, co zrobimy, a za mało realnych działań".

- Polska jest krajem, który realizuje wszystkie cele związane z propozycjami klimatycznymi - protokół Kyoto, obowiązek redukcji emisji, wszystkie cele ambitne w ramach UE - obowiązek realizacji na rok 2020 15 proc. OZE w ogólnym miksie, Polska zobowiązała się do realizacji słynnego pakietu 3x20. My swoje cele wykonujemy. To okupione jest poważnymi kosztami finansowymi, które ponosimy

- ocenił doradca prezydenta RP.

Ambasador RP przy ONZ, prof. Krzysztof Szczerski wskazał, że obecnie sprawy polityki klimatycznej i sprawy międzynarodowe są powiązane.

- Widzimy, jak jeden konflikt wpływa na wiele dziedzin życia i wymusza dostosowania polityk, także klimatycznej. Agresja rosyjska przerwała wiele procesów i nie mogą one biec tak, jakby nic się nie wydarzyło. Ważnym tematem jest bezpieczeństwo - bezpieczeństwo planety, klimatyczne, ale także bezpieczeństwo militarne, a także bezpieczeństwo takich sektorów jak energetyka czy żywność

- stwierdził Szczerski, dodając, że obecnie "musimy prowadzić taką politykę, by nie dochodziło do poważnych skutków zmian klimatu"

Ambasador wskazał, że mimo zapewnień, forum COP27 będzie zdominowane przez kwestie polityczne związane z wojną na Ukrainie.


Na konferencji klimatycznej w Glasgow w 2021 r. złożono wiele obietnic dotyczących m.in. redukcji emisji, finansowania konsekwencji zmian klimatycznych czy ochrony lasów. W tym roku przedstawiciele gospodarza, Egiptu, utrzymują, że ich konferencja będzie dotyczyć realizacji tych zobowiązań.

"Naprawdę oznacza to, że chodzi o pieniądze, a konkretnie o to, by zamożne kraje spełniły swoje obietnice finansowe, by pomóc rozwijającemu się światu w walce ze zmianami klimatycznymi. Należy oczekiwać batalii między Północą a Południem, między bogatymi a biednymi" 

- zauważa BBC.

Zakończony porozumieniami paryskimi szczyt w stolicy Francji w 2015 r. był przełomem, ponieważ po raz pierwszy kraje rozwijające się zgodziły się, że najgorszych skutków zmian klimatycznych można uniknąć tylko wtedy, gdy wszystkie państwa na świecie ograniczą emisje dwutlenku węgla. W zamian za to kraje zamożne zadeklarowały pomóc w sfinansowaniu wysiłków tych biedniejszych, jednak nie dotrzymały tego zobowiązania.

Egipt zamierza forsować realizację nigdy niespełnionej obietnicy przekazywania przez kraje rozwinięte od 2020 r. 100 mld dolarów rocznie krajom rozwijającym, by pomóc im ograniczyć emisje i dostosować się do skutków ekstremalnych warunków pogodowych.

„100 mld dolarów to nie jest nawet ułamek potrzebnych kwot, bo te liczby idą w biliony. Ale to bardzo ważny, budujący zaufanie gest symboliczny"

- powiedział dziennikowi "Guardian" egipski dyplomata Wail Abulmaged.

Przewodniczący grupie 77 krajów rozwijających się Pakistan, który na początku tego roku doświadczył największych w historii powodzi, domaga się, by rozwinięty świat zgodził się również na tzw. mechanizm szkód i strat, polegający na rekompensowaniu nieuniknionych skutków zmian klimatycznych, taki jak powodzie czy susza, w krajach ubogich.

"Nie sądzę, by to było niemożliwe do spełnienia, biorąc pod uwagę, ile pieniędzy na świecie trafia na finansowanie wojen"

– oceniła w tym tygodniu pakistańska minister klimatu Sherry Rehman.

Jednak kraje rozwinięte przypuszczalnie nie zgodzą się na te propozycje.

Chiny, największy na świecie emitent gazów cieplarnianych, doświadczyły w br. najgorętszego lata w historii, a mimo to zwiększają "czyste i wydajne wykorzystanie węgla", według słów prezydenta Xi Jinpinga z października. Spór dyplomatyczny o Tajwan skłonił Pekin do anulowania dwustronnych rozmów klimatycznych ze Stanami Zjednoczonymi i niewielu obserwatorów oczekuje, że podczas COP27 Chiny podejmą jakiekolwiek nowe zobowiązania.

Drugi co do wielkości emitent na świecie, Stany Zjednoczone, przybędzie na szczyt po zatwierdzeniu federalnej ustawy, która odblokuje biliony dolarów na inwestycje w czystą energię i transport (IRA), jednak działacze na rzecz ochrony środowiska obawiają się, że po wyborach środka kadencji 8 listopada Kongres przejdzie pod kontrolę Republikanów, którzy mogą opóźnić wdrażanie IRA.

Negocjując jako jedna grupa podczas rozmów klimatycznych ONZ Unia Europejska, której emisje CO2 stanowią około 8 proc. sumy na świecie i od lat wykazują tendencję spadkową, zamierza nakłonić innych głównych emitentów do podniesienia ich celów w tym zakresie, jednak bez angażowania się w mechanizm szkód i strat.

Brazylia, RPA, Indie i Chiny tworzą blok szybko rozwijających się krajów o silnie zanieczyszczających środowisko gospodarkach. Każdy z nich zwrócił się do bogatych krajów o większe finansowanie przystosowania do kryzysu klimatycznego m.in. w ramach koncepcji UNFCCC "wspólnej, ale zróżnicowanej odpowiedzialności". Oznacza ona, że zamożne kraje, które w przeszłości wniosły najwięcej emisji do atmosfery, ponoszą większą odpowiedzialność za rozwiązanie tego problemu.

Przed szczytem organizacje pozarządowe obawiały się, że ich działalność zostanie ograniczona, ponieważ Egipt jest państwem autorytarnym, w którym tłumione są protesty. Abulmaged zapowiedział, że publiczne demonstracje będą dozwolone w Szarm el-Szejk, ale protestujący będą musieli się zarejestrować i dostać zgodę na udział w marszach.

Oczekuje się, że premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak weźmie udział w szczycie, podobnie jak prezydent Francji Emmanuel Macron i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wraz z licznymi przywódcami krajów afrykańskich, jako że jest to pierwszy od sześciu lat szczyt, który odbywa się w Afryce.

Do Egiptu uda się także prezydent USA Joe Biden, chociaż ze względu na wybory w USA, ma pojawić się mniej więcej w połowie rozmów.

Oczekuje się, że na szczycie nie pojawią się prezydent Chin Xi Jinping, premier Indii Narendra Modi i prezydent Rosji Władimir Putin.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka