Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Tusk robi propagandę na sprzęcie wojskowym. Błaszczak wypunktował wizerunkową zagrywkę szefa rządu

We wtorek premier Donald Tusk ogłosił wizytę w warszawskim Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych. Zdaniem byłego ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, są inne miejsca, które szef rządu szczególnie powinien odwiedzić.

We wtorek odbyło się posiedzenie nowego rządu Donalda Tuska. Na wstępnie premier mówił m.in o wydatkach na obronność. - Jeżeli wydajemy tak gigantyczne pieniądze na obronność - 5 proc. PKB - to muszą one pracować w Polsce, a nie trafiać tylko do Korei czy USA - stwierdził.

Reklama
"Jutro odwiedzę miejsce, gdzie zaprezentujemy najnowocześniejszy sprzęt bojowy — produkowany w całości w Polsce"

– zadeklarował i zapowiedział wizytę w warszawskim Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych.

Czemu nie Stalowa Wola?

Zdaniem byłego ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, szef rządu powinien jednak odwiedzić inne miejsca. Odnosząc się do cytowanej przez KPRM wypowiedzi Tuska, wskazał dwa konkretne, w których premier musiałby się słono tłumaczyć.

"Proponuję pojechać do Stalowej Woli i wytłumaczyć pracownikom Huty, dlaczego ograniczyliście kontrakt na BWP Borsuk z 1400 do zaledwie 111 sztuk. Następna podróż powinna być do WZM Poznań, czyli tam, gdzie powinny być produkowane czołgi K2, a przez wasze zaniedbania nie będą"

– napisał na platformie X.

Błaszczak już na początku lipca wskazywał "dokonania" rządu w zakresie obronności państwa. Wykazał, że obecny resort obrony, że od grudnia 2023 roku ministerstwo obrony nie ograniczyło kontrakty na czołgi K2 oraz Borsuki. Jak wyliczał, resort zrezygnował z postępowania na śmigłowce Black-Hawk, spowolnił proces rekrutacji do Wojska Polskiego, ograniczył projekt klas mundurowych a także nie doprowadził do postępów w sprawie kontraktach na Himarsy, okręty podwodne i armatohaubice K9. 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama