Ruchniewicz chciał zorganizować konferencję o zwrocie "dóbr kultury" Niemcom
"Rzeczpospolita" ujawniła, że dyrektor Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz rozważał zorganizowanie seminarium badawczego na temat ewentualnego zwrotu przez Polskę dóbr kultury m.in. RFN. Do tych doniesień odnieśli się dziś politycy PiS podczas konferencji prasowej.
"Dzisiaj kolejny skandal związany z Instytutem Pileckiego, który miał bronić polskiej narracji historycznej na świecie. Tymczasem dowiadujemy się, że planował konferencje międzynarodowe z Niemcami nt. oddawania przez Polskę dóbr kultury Niemcom. To absurd, że ta instytucja nie wypełnia podstawowych obowiązków wobec interesu polskiego"
– powiedział poseł Piotr Gliński.
Polityk przypomniał, że "to Polska straciła podczas II wojny światowej ponad 0,5 mln ruchomych dzieł sztuki - to jest tak wielki skandal, że to najwyższy czas, żeby dyrektor Ruchniewicz podał się do dymisji".
Poseł Paweł Jabłoński podkreślił, że "w tej sprawie jest ten oburzający aspekt moralny, ale też aspekt prawny".
"Pan Ruchniewicz pełni funkcję dyrektora, ale też jest pełnomocnikiem rządu. Z tym wiążą się określone konsekwencje. To jest przestępstwo zdrady dyplomatycznej. Dopuścił się działania na szkodę Polski. Zostanie złożone zawiadomienie o tym, że dopuścił się przestępstwa z art. 129 KK. Jestem przekonany, że prędzej czy później nastąpi rozliczenie, bo jego działania muszą zostać rozliczone. Wzywamy do natychmiastowej dymisji"
– poinformował.
Poseł Radosław Fogiel zwrócił uwagę, że "obserwacja ostatnich tygodni prowadzi nas do konkluzji, że polityka obecnego rządu wygląda tak, że to byli nasi chłopcy, którzy służyli w Wermachcie, ale dzieła sztuki są niemieckie".
"To kolejny przykład zupełnie skandalicznych działań i rządu i pana Ruchniewicza. Jeszcze przed powołaniem pan Ruchniewicz wsławił się propozycją, że Polska miałaby fundować granty na badania tego, ile uzyskaliśmy od Niemiec w ramach reparacji, zmian granic, ziem odzyskanych. W ten sposób chcieli torpedować polskie starania o uzyskanie reparacji sugerując, że Polacy są tymi, którzy zyskali na II wojnie światowej"
– oświadczył.
Polityk podkreślił, że "skandali w Instytucie Pileckiego nie brakuje - wszystko blednie w świetle rewelacji, które pojawiły się w dzisiejszej Rzeczpospolitej - przedstawiciel rządu zamiast intensyfikować działania na rzecz odzyskania zagrabionych dóbr kultury, zajmuje się tym, żebyśmy dyskutowali o tym, co Polska może oddać Niemcom".
"Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby szefem tak istotnej instytucji był człowiek, który z otwartą przyłbicą realizuje niemieckie interesy"
– podsumował.