Od dłuższego czasu między koalicjantami w obozie niemieckiej chadecji - CDU oraz bawarską CSU - dochodzi do tarć, szczególnie na gruncie polityki migracyjnej. CSU na czele ze swoim szefem, Horstem Seehoferem dość krytycznie odnosiło się do wdrażanej przez lata przez Angelę Merkel polityki "otwartych drzwi". Apogeum sporu wybuchło kilka tygodni temu i poważnie zachwiało stabilnością niemieckiego rządu.
Po przyjęciu postanowień unijnego szczytu, na którym głównym tematem była właśnie polityka migracyjna Europy, kierownictwo CSU zebrało się na naradę, po której Seehofer ogłosił, że zamierza zrezygnować z teki ministra spraw wewnętrznych Niemiec oraz z kierowania bawarską chadecją. Zerwanie koalicji CSU/CDU oznaczałoby dla rządu Angeli Merkel niemałe tarapaty.
Po wielogodzinnych rozmowach udało się jednak kanclerz przekonać koalicjanta do pozostania na stanowisku szefa MSW. Rządząca koalicja została utrzymana, jednak spór na linii Merkel-Seehofer doprowadził do spadku poparcia dla chadecji.
Pokazuje to niedawny sondaż przeprowadzony dla redakcji "Bild am Sonntag". CDU/CSU zanotowało niewielki spadek i może liczyć na 30 proc. poparcia, a ich partnerzy w tzw. wielkiej koalicji - socjaldemokraci z SPD - na 17 proc. Takim samym wynikiem może pochwalić się antyimigrancka partia Alternative fur Deutschland, która zanotowała wzrost poparcia o trzy punkty procentowe. Oznacza to, że Grosse Koalition, gdyby wybory odbyły się teraz, nie miałaby większości w Bundestagu.
Ta zwyżka notowań AfD, jak twierdzą eksperci, jest pokłosiem rządowym utarczek o kształt polityki migracyjnej. Co więcej, 17 proc. w sondażu dla "Bilda" to rekordowy wynik "Alternatywy dla Niemiec".
W ubiegłorocznych wyborach do Bundestagu AfD uzyskała 12,5 proc. poparcia. Mimo problemów zwycięskiej chadecji z utworzeniem rządu, prezydent RFN Frank-Walter Steinmeier wstrzymywał się z decyzją o rozpisaniu nowych wyborów, m.in. w obawie o rosnące poparcie dla antyimigranckiej "Alternatywy dla Niemiec".