Tusk był gościem programu "Bez kitu" w TVN24, gdzie odpowiadał na pytania młodych Polaków. W pewnym momencie spytano go o zamykanie porodówek. Poprosił o przykład miejsca, w którym kobiety muszą dojeżdżać tak daleko do porodówki. Młodzi zwrócili uwagę, że kilka miesięcy temu zamknięto m.in. porodówkę w Lesku.
Nie, nie jest zamknięta – odpowiedział Tusk z przekonaniem, tym samym wprowadzając widzów w błąd. Kłamstwo premiera wywołało oburzenie m.in. internautów.
W rzeczywistości w Lesku nie funkcjonuje już ani porodówka (która była ostatnią w Bieszczadach), ani rządowy "pokój narodzin" przy SOR. Szpital natomiast zdecydował się na stworzenie miejsca do nagłych porodów na własną rękę.
Dzisiaj Adam Szłapka, rzecznik rządu, stwierdził podczas konferencji prasowej, że ma "bezpośrednie upoważnienie od pana premiera, bardzo serdecznie przeprosić za wprowadzenie opinii publicznej w błąd w sprawie porodówki w Lesku".
- Faktycznie ta porodówka nie funkcjonuje i nigdy z naszej strony, rządu czy NFZ, nie było intencji jej zamykania. Wniosek samorządu powiatowego, który pojawiał się trzykrotnie i decyzja ostateczna doprowadziły do tego, że ta porodówka nie funkcjonuje, niemniej jednak bardzo przepraszam, że opinia publiczna została wprowadzona w błąd, nie było takiej intencji. Jeśli chodzi o scenariusze, i NFZ i MZ, było od początku gotowe do współpracy z samorządem, jednak nie może żaden oddział funkcjonować wbrew samorządom. Jeszcze raz przepraszam, szczególnie przepraszam tych młodych ludzi, którzy w piątkowym programie zadawali te pytania, czyli panią Marią, pana Wojciecha i panią Łucję. Będziemy pilnować, by wszystkie informacje docierały na czas i takie sytuacje się nie powtarzały
- powiedział Szłapka.