Rządowa machina jak na sygnał ruszyła z krytyką prezydenta Karola Nawrockiego po ogłoszonym przez niego zawetowaniu tzw. ustawy wiatrakowej. I mimo, że na 57 rozbudowanych artykułów projektu ustawy, zamrożeniu cen prądu poświęcono zaledwie jeden z nich, to rządzący zrzucają na Nawrockiego odpowiedzialność za dalsze wysokie rachunki za prąd.
Po zabraniu głosu przez premiera, wicepremierów i szereg ministrów, to samo postanowił powiedzieć dziennikarzom rzecznik rządu. Na ostatnią chwilę ogłoszono briefing prasowy (SMS z serwisu PressKPRM rozesłano o godz. 14:27), podczas którego Adam Szłapka mówił:
„Karol Nawrocki obiecywał w kampanii wyborczej, że w ciągu 100 dni będzie tańsza energia. Chyba mamy do czynienia z bardzo poważnym kłamstwem, bo na biurku prezydenta leżała ustawa, przygotowana przez rząd, której celem było obniżenie cen za energię. Krótkoterminowo, bo zawarto w ustawie mrożenie cen energii, ale też długoterminowo, bo przygotowano bardzo dobre rozwiązanie, służące rozwojowi energetyki wiatrowej i turbin wiatrowych na lądzie. To jest zła decyzja, bardzo poważny błąd”.
Komunikując odmowę złożenia podpisu pod projektem ustawy, Nawrocki tłumaczył dziś, że „jest ona rodzajem szantażu większości parlamentarnej i rządu nie tylko względem prezydenta RP, ale także społeczeństwa”.
- Ta ustawa dotyczy wiatraków, a nie obniżenia cen energii elektrycznej
- wyjaśnił. Prezydent dodał, że dla obniżenia cen konieczne jest odejście od ETS i Zielonego Ładu.
Głowa państwa polskiego zapewniła jednocześnie, że kancelaria sporządziła projekt rozwiązania, który przy szybkim przeprocedowaniu przez parlament już od końca września mógłby z podpisem prezydenta gwarantować Polakom przedłużenie ulgi do cen energii elektrycznej.