„Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?” - miało brzmieć pytanie referendalne w sprawie unijnej polityki klimatycznej zaproponowane przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Głosem społecznego poparcia przeciwko regulacjom Zielonego Ładu była wielotysięczną manifestacja zorganizowana przez "Solidarność", w której uczestniczyły poza związkowcami także organizacje społeczne m.in. Kluby "Gazety Polskiej".
Senat jednak nie wyraził zgody na zarządzenie referendum, o które wnioskowała głowa państwa.
Kpina z demokratycznego narzędzia
Referendum jest kluczowym narzędziem w demokracji zaraz obok wolnych wyborów. Pozwala ono obywatelom na bezpośrednie, pomijające delegowanych polityków, rozstrzyganie najważniejszych kwestii państwowych drogą głosowania. Tej zdobyczy demokracji najwyraźniej nie przyswoił jeszcze szef Kancelarii Sejmu.
Chwała Senatowi, pierwszy raz mam takie przekonanie, że szybko, bez zbędnej męki, poszedł sygnał do ludzi "nie dajmy się zwariować", zadawanie tego typu pytań, jest takim rodzajem obłudy, w której naprawdę nie ma co powiedzieć
- powiedział Marek Siwiec programie Polskiego Radia w likwidacji.
Ocenił także, że Senat "zachował się po męsku" i "nie woził się z tą decyzją".
Dalej już tylko kpił z treści zaproponowanego pytania.
"Czy chcesz mieć tani prąd, nowy samochód (...) i jeszcze, żeby była dobra pogoda i żeby nie brakowało wody w Utracie" - tak, to jest bardzo dobre pytanie. I jeszcze połączenie tego z polityką (...) Unii Europejskiej, która jest poddawana rewizji
- skomentował polityk związany z Lewicą.