Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Sędziowie-uzurpatorzy z prokuratorem Piasecznym. Przyszli po Święczkowskiego? "Takie mam podejrzenia"

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski na antenie TV Republika skomentował dzisiejszy incydent związany z wejściem prokuratora Andrzeja Piasecznego do gmachu Trybunału. Czy Piaseczny przyszedł po Święczkowskiego? "Takie mam podejrzenia, graniczące prawie z pewnością" - stwierdził prezes TK w rozmowie z Miłoszem Kłeczkiem.

Do Trybunału Konstytucyjnego, w którym trwało zgromadzenie ogólne sędziów, weszło dziś czterech sędziów - uzurpatorów (to sędziowie, którzy zostali wybrani przez Sejm, ale nie złożyli ślubowania wobec prezydenta i nie objęli urzędu - przyp. red.) w towarzystwie prokuratora Andrzeja Piasecznego i policji. 

Jak się dowiedzieliśmy od świadków wydarzenia wewnątrz gmachu Trybunału, prokurator Piaseczny poinformował, że był "po zgłoszeniu o niedopuszczeniu sędziów w udziale posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego TK". Po kilkunastu minutach opuścił gmach.

– ujawniliśmy na Niezalezna.pl.

O tej sytuacji prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski rozmawiał z Telewizją Republika.

"To nie zbieg okoliczności"

Czy dziś policja i prokurator przyszli po pana? - zapytał Miłosz Kłeczek.

Takie mam podejrzenia, graniczące prawie z pewnością. Natomiast ja się z nimi nie widziałem, bo prowadziłem zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pan prokurator Piaseczny wraz z funkcjonariuszami policji przyszli do Trybunału i poinformowali moich pracowników, panią dyrektor i komendanta straży, że któraś z tych osób wybrana na sędziego TK, ale nie objęła urzędu, powiadomiła, że uniemożliwiono im udział w zgromadzeniu ogólnym.

– odpowiedział Święczkowski.

Prezes TK nawiązał też do wizyty Andrzeja Piasecznego w gmachu Trybunału. "I wyobraźcie sobie państwo, że w tym momencie pojawia się prokurator Piaseczny. Prokurator, który jest delegowany nielegalnie do Prokuratury Krajowej w asyście funkcjonariuszy policji. Przecież to nie jest zbieg okoliczności, to wszystko zaplanowane wcześniej i wymierzone najprawdopodobniej we mnie" - zaznaczył Bogdan Święczkowski, dodając:

Jednak ta interwencja się nie powiodła, dlatego, że ja zaprosiłem te dwie osoby na zgromadzenie jako gości na wniosek sędzi Bentkowskiej i sędziego Szostka. Pana Markiewicza i Dziurdy nie zaprosiłem, dlatego, że na poprzedniej próbie odbycia zgromadzenia dostali się na salę bez mojej zgody. 

Święczkowski: Piaseczny pewnie myślał, że będzie mnie w kajdankach wyprowadzać

Prokurator Andrzej Piaseczny musiał się obejść smakiem, po kilkunastu minutach opuścił z policją budynek Trybunału. Ale Święczkowski nie ma wątpliwości, do czego doszło.

- To właśnie element państwa totalitarnego, ustrojowego zamachu stanu. Władza wykonawcza, siły policyjne, prokurator, który nie powinien prowadzić tego postępowania z uwagi na to, że pozostajemy w głębokim konflikcie, już raz próbował mnie zamknąć do więzienia jak byłem szefem ABW - podkreślił.

Myślał pewnie, że mnie w kajdankach będzie wyprowadzać. To są ludzie, którzy nie przestrzegają prawa, konstytucji. Muszą ponieść poważne konsekwencje karne, do kar dożywotniego pozbawienia wolności dla tych, którzy bezpośrednio realizują te zadania, które im zlecają politycy.

– stwierdził prezes Trybunału.

Źródło: TV Republika

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka