Chodzi o środki rozdysponowywane przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego (KARR), której niemal wszystkie akcje należą do samorządu województwa dolnośląskiego. Po powodzi z września 2024 r. agencja została jednym z operatorów programów wsparcia dla przedsiębiorców.
Jednym z beneficjentów była firma „Amarcord”, należąca do Piotra Konieczyńskiego, męża Anny Konieczyńskiej. Polityk KO od lutego 2025 r. jest wiceprezeską KARR. Według WP jej mąż o potwierdzenie szkód wystąpił dopiero w czerwcu 2025 r., dziewięć miesięcy po powodzi.
Podczas oględzin wskazano m.in. pęknięte płytki, uszkodzone fugi i spękania tynku. Na przedstawionych zdjęciach nie było jednak widać typowych śladów zalania, takich jak linia wody czy namuły. Mimo to gmina Jeżów Sudecki wydała zaświadczenie potwierdzające powstanie szkód w wyniku powodzi. We wrześniu 2025 r. KARR zawarła z firmą umowę na 200 tys. zł.
Dodatkowe pytania pojawiły się po sprawdzeniu danych Państwowej Straży Pożarnej i Wód Polskich. Strażacy nie odnotowali pod wskazanym adresem interwencji związanej z powodzią, a Wody Polskie przekazały, że nieruchomość nie została zalana przez potok Złotucha. Analiza zdjęć satelitarnych również nie wykazała obecności wody powodziowej w tym miejscu.
Prezes KARR Hubert Papaj zapewnia, że Anna Konieczyńska została wyłączona z postępowania dotyczącego firmy męża i nie uczestniczyła w podejmowaniu decyzji. Sama polityk nie odpowiedziała WP na pytania dotyczące sprawy.
2⃣0⃣0⃣ tysięcy złotych na naprawę pękniętej płytki na tarasie z kasy dla powodzian. Ale trzeba być mężem polityczki @Obywatelska_KO.
— Szymon Jadczak (@SzJadczak) August 10, 2026
❌Mąż polityczki z partii @donaldtusk zgłosił się po pieniądze dla powodzian wiele miesięcy po powodzi, dopiero gdy jego żona została wiceszefową… pic.twitter.com/5558y1OSvo
Na tym jednak lista kontrowersji się nie kończy. Firma „Kadalore”, należąca do małżeństwa mieszkającego w sąsiedztwie Konieczyńskich, otrzymała z KARR łącznie 3,2 mln zł. Pieniądze miały zostać przeznaczone m.in. na usunięcie szkód w lokalu, w którym planowano prowadzenie sali zabaw dla dzieci. Według ustaleń WP lokal przed powodzią nie działał i nie zaczął działalności również po niej.
Kolejnym beneficjentem była Agencja Reklamy i Promocji „Dami”, właściciel lokalnej telewizji. Otrzymała łącznie 1,123 mln zł. Także w tym przypadku pojawiły się pytania o dokumentację szkód. Straż pożarna nie odnotowała zalania wskazanego budynku, a analiza danych satelitarnych nie wykazała tam wody powodziowej.
Sprawą zainteresowało się Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które zwróciło się do samorządów o informacje dotyczące sposobu potwierdzania szkód. Program pożyczek KARR kontroluje również Centralne Biuro Antykorupcyjne.