Prezydent USA Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowych pięć tysięcy żołnierzy. W opublikowanym komunikacie podkreślił, że decyzja ma związek z wyborem Karola Nawrockiego na prezydenta RP oraz relacjami z nim.
Do sprawy odniósł się na antenie Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz. Szef Republiki przypomniał wystąpienie jednej z przedstawicielek administracji Donalda Trumpa podczas konferencji CPAC w Rzeszowie.
– Ogłosiła, że jeśli Polacy wybiorą proamerykańskiego prezydenta, jeśli swoim wyborem zadeklarują chęć sojuszu, to prezydent Stanów Zjednoczonych obiecuje wzmocnienie militarne Polski, wzmocnienie ekonomiczne i technologiczne. Jedna z tych obietnic została właśnie zrealizowana
– powiedział Sakiewicz.
Według niego wcześniejsze sygnały płynące z USA dotyczące możliwego ograniczenia obecności wojskowej miały być reakcją na działania części polskich polityków.
– Trump trochę przestrzegał, mówiąc, że nie wiadomo, czy coś wyśle, może wycofa. To była reakcja na zachowania Donalda Tuska i paru innych osób, które podważały sojusz polsko-amerykański
– stwierdził.
Sakiewicz ocenił również, że wybór Karola Nawrockiego ma być dla administracji USA gwarancją utrzymania ścisłego sojuszu z Polską.
– Donald Trump mówi: póki ten człowiek ma coś do powiedzenia w Polsce, to ja będę chronił Polskę
– powiedział na antenie Republiki, dodając:
– Mamy wybór. Donald Tusk i Ursula von der Leyen albo Karol Nawrocki z wojskami amerykańskimi. Wybór jest klarowny.
Trump w swoim wpisie w serwisie Truth Social napisał, że decyzja o wysłaniu dodatkowych wojsk jest związana z „sukcesem wyborczym” Karola Nawrockiego, którego „z dumą poparł”. Dotąd nie podano szczegółów dotyczących terminu rozmieszczenia dodatkowych sił USA w Polsce.