Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

„Są poważne wątpliwości”. Rzecznik prezydenta o kandydaturze Berka do TK

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz ocenił, że istnieją „poważne wątpliwości” dotyczące spełniania przez Macieja Berka formalnych wymogów stawianych kandydatom na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wskazał m.in. na brak stopnia doktora habilitowanego oraz kwestię wymaganego stażu w zawodzie radcy prawnego. Berek zapowiedział, że „do wszystkich kwestii” odniesie się podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

Berek, pytany o wątpliwości przedstawione przez prezydenckiego ministra, odpowiedział, że „do wszystkich kwestii” odniesie się na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

Podczas posiedzenia tej komisji ma się odbyć opiniowanie kandydatów na stanowisko sędziego TK. Ze wstępnego porządku obrad Sejmu wynika, że izba może zająć się wyborem sędziego TK na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu, zaplanowanym od 2 września. Drugim kandydatem na stanowisko sędziego TK jest zgłoszony - po raz kolejny - przez klub PiS Artur Kotowski.

W poniedziałek w Monitorze Polskim opublikowano postanowienie prezydenta o odwołaniu Macieja Berka z urzędu ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Tego samego dnia na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że były minister jest kandydatem na sędziego TK - jego kandydaturę zgłosiła grupa posłów klubu Koalicja Obywatelska.

Rzecznik prezydenta był pytany podczas czwartkowej konferencji prasowej, czy prezydent Karol Nawrocki odbierze przysięgę od Berka, jeśli zostanie on wybrany przez Sejm sędzią TK.

Leśkiewicz powiedział, że w tej chwili trudno przesądzić, jaka będzie decyzja prezydenta, bo kandydatura Berka nie była jeszcze głosowana przez Sejm.

- Na razie nie wiemy jeszcze, jakie będą decyzje, czy pan były minister Berek przejdzie przez procedurę sejmową, bo są poważne wątpliwości, co do jego formalnych kompetencji związanych ze sprawowaniem (funkcji sędziego TK - przyp. red.). On nie jest doktorem habilitowanym, jest doktorem, nie wiadomo, czy pełnił funkcję radcy prawnego tak długo, jakby zakładały to przepisy prawa

- powiedział Leśkiewicz.

Dodał, że „przede wszystkim jeszcze do niedawna, tydzień temu (Berek) był czynnym politykiem, także tym politykiem, który blokował publikowanie orzeczeń TK”. - Więc przyznacie państwo, że jest to sytuacja mocno kuriozalna - powiedział Leśkiewicz. Dodał, że „cały ten ambaras wywołał premier Donald Tusk”.

Zgodnie z ustawą z 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, „sędzią TK może zostać osoba, która wyróżnia się wiedzą prawniczą oraz spełnia wymagania niezbędne do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego lub sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego”.

Zarówno w odniesieniu do kandydatów na sędziego SN, jak i NSA w katalogu wymagań, jakie muszą oni spełniać, znajduje się zapis o konieczności posiadania 10-letniego stażu na stanowisku: sędziego, prokuratora, prezesa, wiceprezesa, lub radcy Prokuratorii Generalnej albo 10-letniego stażu w zawodzie adwokata, radcy prawnego lub notariusza. Art. 30 ustawy o Sądzie Najwyższym przewiduje, że kandydat może być zwolniony m.in. z tego wymogu, „jeżeli posiada tytuł naukowy profesora albo stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych i pracował w polskiej szkole wyższej, Polskiej Akademii Nauk, instytucie naukowo-badawczym lub innej placówce naukowej”.

Kwestię spełnienia przez Berka wymagań niezbędnych do kandydowania do TK poruszył we wpisie na X poseł Marcin Warchoł (PiS), zasiadający w sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Wskazał w nim, że ustawa o SN wymaga, aby „kandydat do TK »przez co najmniej 10 lat wykonywał w Polsce zawód (...) radcy prawnego«”. „Sam wpis na listę radców nie wystarcza” - podkreślił poseł PiS.

Według niego z życiorysu Berka „wynika, że od końca funkcji prezesa RCL w listopadzie 2015 r. do wejścia do rządu Tuska w grudniu 2023 r., czyli w okresie, w którym miał realnie wykonywać zawód radcy, minęło tylko 8 lat”. „Praca legislatora Kancelarii Senatu, dyrektora w NIK, prezesa RCL, sekretarza RM czy dyrektora generalnego BRPO, nie jest wymieniona w przepisach i nie daje wymaganego stażu” - napisał Warchoł.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Polityka