"Mój teść jest inżynierem, specjalistą w swojej dziedzinie. Gdy 37 lat temu zaczynał pracę w zlewni, miałem 14 lat. Przeszedł wszystkie szczeble kariery" - napisał Jacek Sasin w oświadczeniu przesłanym portalowi niezalezna.pl. "Artykuł Interii ws. mojego teścia jest kolejną próbą medialnej manipulacji" - dodał wicepremier.
Portal Interia.pl zaatakował dziś teścia Jacka Sasina, oraz pośrednio samego ministra, nazywając nepotyzmem fakt, że Eugeniusz Daciuk jest dyrektorem Zarządu Zlewni w Zamościu. Problem w tym, że Daciuk jest wieloletnim ekspertem w swoim fachu, a kiedy zaczął pracę w zlewni, Sasin miał 14 lat...
Dzisiejszy artykuł Interii ws. mojego teścia jest kolejną próbą medialnej manipulacji. Bezpodstawnym atakiem na bliskie mi osoby
- tłumaczy w oświadczeniu przesłanym portalowi Niezalezna.pl minister Jacek Sasin.
Mój teść jest inżynierem, specjalistą w swojej dziedzinie. Gdy 37 lat temu zaczynał pracę w zlewni, miałem 14 lat. Przeszedł wszystkie szczeble kariery. To instytucja, która mi nie podlega, nie mam żadnego wpływu na jej politykę kadrową. Takie ataki świadczą o tym, że opozycja nie może doszukać się przykładów nepotyzmu i musi posługiwać się kłamstwem i manipulacją
- wyjaśnił Sasin.
Jak dowiedzieli się niedawno dziennikarze, ze źródła zbliżonego do PiS, w związku z wdrożeniem tzw. uchwały sanacyjnej, którą przyjął Kongres Prawa i Sprawiedliwości, 13 członków rodzin parlamentarzystów PiS zrezygnowało z zasiadania we władzach spółek Skarbu Państwa nadzorowanych przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. Właśnie wicepremier, szef MAP Jacek Sasin zapewniał w mediach, że uchwała sanacyjna zostanie w sposób bezwzględny wykonana. Może to właśnie dlatego to on został wybrany na cel ataków.
Co ciekawe w radzie nadzorczej lotniska w Lublinie pracowała szwagierka Sasina, Angelika Konaszczuk, która - mimo że nowe wewnętrzne prawo PiS nie zabrania tego w przypadku takiego stopnia pokrewieństwa - dobrowolnie zrezygnowała z zajmowanego stanowiska.