Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Rekonstrukcja rządu, czyli pudrowanie nieudolności. Wielotygodniowy spektakl dobiega końca

Przed południem premier Donald Tusk ma ogłosić kształt dawno zapowiadanej rekonstrukcji rządu. Z informacji krążących w kuluarach sejmowych wynika, że ze stanowiskami mogą pożegnać się m.in. Czesław Siekierski, Krzysztof Paszyk, Izabela Leszczyna, Barbara Nowacka oraz Sławomir Nitras. Zmiany mają objąć również strukturę Rady Ministrów – planowane jest połączenie kilku ministerstw, co doprowadzi do powstania co najmniej dwóch superresortów: gospodarki oraz energii.

Reklama

Dziś o godz. 10 premier Donald Tusk ogłosi, jak ostatecznie będzie wyglądała zapowiadana od wielu tygodni rekonstrukcja jego rządu. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, oprócz zmniejszenia liczby ministrów i wiceministrów z blisko 120 do poniżej setki zmniejszona ma zostać również liczba resortów, których dotychczas funkcjonowało 19. Po zmianach mają powstać też co najmniej dwa superresorty. Pierwszy z nich zajmie się gospodarką i przejmie obowiązki ministerstw rozwoju i technologii, finansów, funduszy europejskich i polityki regionalnej oraz część obszaru Ministerstwa Aktywów Państwowych. Z kolei drugi superresort ma się skoncentrować na energetyce i wziąć na siebie kompetencje ministerstw klimatu i środowiska, infrastruktury, część kompetencji ministerstwa funduszy europejskich i polityki regionalnej, oraz resortu przemysłu. Warto przypomnieć, że ministerstwo przemysłu, które ma zostać teraz rozbite pomiędzy dwa nowe resorty, zostało utworzone w 2024 r. i było jednym z flagowych pomysłów rządu Donalda Tuska.

Kto straci stanowisko ministerialne

Jeśli natomiast chodzi o osoby, które mogą pożegnać się ze stanowiskami ministerialnymi, to w tej grupie najczęściej wymienia się: Czesława Siekierskiego (minister rolnictwa), Adama Bodnara, Krzysztofa Paszyka (minister rozwoju i technologii), Barbarę Nowacką (minister edukacji narodowej), Sławomira Nitrasa (minister sportu), a także Izabelę Leszczynę (minister zdrowia). Swoje stanowisko stracić mają także ministrowie bez teki: Katarzyna Kotula (minister ds. równości), Adriana Porowska (minister ds. społeczeństwa obywatelskiego) oraz Marzena Okła-Drewnowicz (minister ds. polityki senioralnej). Pojawiły się również doniesienia o tym, że stanowisko wicepremiera może otrzymać minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Co ciekawe, zmiany w rządzie nastąpią również na jesieni, gdyż jak potwierdził wczoraj marszałek Szymon Hołownia, odpowiadając w Sejmie na pytania Telewizji Republika, w momencie, gdy na mocy umowy koalicyjnej fotel marszałkowski przejmie Włodzimierz Czarzasty, wówczas Polska 2050 otrzyma stanowisko wicepremiera oraz wicemarszałka Sejmu. Hołownia zdradził również, że on nie obejmie żadnej z tych funkcji.

Niewiele się zmieni

O komentarz do tych doniesień poprosiliśmy eksperta ds. politycznych prof. Norberta Maliszewskiego. – Jeśli towar jest wadliwy, to zmiana opakowania nic nie pomoże. Problemem tej ekipy rządzącej jest to, że ona nie realizuje obietnic i jest niewiarygodna. Sama konstrukcja obozu jest wadliwa, a nie jej poszczególne elementy. Każdy resort jest swojego rodzaju oddzielnym księstwem wywalczonym przez określoną partię. Jako całość ci ludzie nie mają wspólnej wizji, a co za tym idzie i sprawczości – mówi „GPC” prof. Maliszewski. Naszego rozmówcę zapytaliśmy też, czy wierzy, iż po rekonstrukcji rząd będzie działał sprawnie. – W rzeczywiści oprócz nazwisk na czele resortów niewiele się zmieni. Premierem tej ekipy nadal będzie Donald Tusk i on nie skoryguje swojego dotychczasowego kursu. To jest człowiek, któremu bardziej niż na programie zależy na PR i głównie po to jest ta rekonstrukcja – ocenił prof. Norbert Maliszewski.

CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W GAZECIE POLSKIEJ CODZIENNIE

Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Reklama