Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Prokurator wtargnął do Trybunału Konstytucyjnego. „Nie róbcie z siebie politycznej wycieraczki”

Waldemar Żurek spełnił swoje groźby. Do Trybunału Konstytucyjnego wszedł prokurator w asyście policjantów. Demonstracja siły trwała wprawdzie kilkanaście minut, ale prawnicy nie mają wątpliwości: to bardzo groźny incydent. Była prezes TK Julia Przyłębska wprost mówi o bezprawnej ingerencji. Natomiast prok. Jacek Skała zaapelował do kolegów po fachu: „Nie róbcie z siebie politycznej wycieraczki”.

– Nie spodziewałam się, że będziemy w Polsce świadkami wydarzeń, które kojarzą się z krajami autorytarnymi. Nie da się tego działania wytłumaczyć ani przepisami prawa, ani stosując kryterium wiedzy, którą kandydaci na sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinni posiadać. W normalnym sporze politycznym ściera się na argumenty, natomiast w tym przypadku ścierano się na zachowania prostackie

– oceniła prof. Genowefa Grabowska, konstytucjonalista. 

Prawo siły

Po przejęciu władzy przez koalicję 13 grudnia co rusz dochodzi do ataków na niezależne instytucje. Wtargnięcie do siedziby Krajowej Rady Sądownictwa i prucie szaf pancernych z aktami postępowań dyscyplinarnych sędziów. Powołanie przez ministra Waldemara Żurka specjalnego zespołu prokuratorów, który działa w Sądzie Najwyższym – w jego składzie znalazł się m.in. prok. Andrzej Piaseczny. Żurek wielokrotnie też się odgrażał, że nie wyklucza wejścia policji do Trybunału Konstytucyjny. 

We wtorek (14 lipca) zaplanowane zostało Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. „Nie było możliwe z powodu zerwania kworum i opuszczenia sali przez dwoje sędziów: Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka” – przekazała Weronika Ścibor, rzecznik prasowy Trybunału. 

Niemal równocześnie doszło do skandalicznych wydarzeń. „(…) do siedziby Trybunału przybył w asyście policji prokurator Prokuratury Krajowej w związku z odebraniem zgłoszenia o rzekomym »niedopuszczeniu sędziów Trybunału Konstytucyjnego do udziału w posiedzeniu«. Prokurator spisał dane pracowników TK” – potwierdzono w komunikacie. „Tego rodzaju bezprawne działania prokuratora oraz policji, które poprzedziły pogróżki kierowane pod adresem Trybunału przez polityka rządzącej większości, można traktować jako próbę zastraszenia niezależnego organu władzy sądowniczej i niezawisłych sędziów TK. Trybunał nie ulegnie żadnej presji ze strony organów władzy wykonawczej” – podkreśliła Ścibor.

Wbrew prawu

– Prokuratura i policja są instytucjami funkcjonującymi w ramach władzy wykonawczej. Natomiast Trybunał Konstytucyjny jest władzą niezależną. W ramach trójpodziału władzy funkcjonuje jako władza sądownicza. Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK działa na podstawie obowiązujących przepisów, czyli Konstytucji, ustawy i aktu wewnętrznego regulaminu TK. W związku z powyższym jakakolwiek ingerencja zewnętrznych organów w obrady, jak również próba wpływania na podejmowane przez prezesa TK decyzje, są niezgodne z obowiązującym w Polsce prawem

– tłumaczy sędzia Julia Przyłębska, była prezes Trybunału Konstytucyjnego. – Dotychczas nie poznaliśmy szczegółów dotyczących obecności prokuratora i policji w budynku Trybunału podczas obrad Zgromadzenia – zaznacza. 

– Wiadomo natomiast, że niestety po raz kolejny nie udało się przeprowadzić bardzo ważnego posiedzenia poświęconego budżetowi Trybunału. Destrukcyjne działania sędziów w tym obszarze są zaskakujące, bo uchwalenie budżetu leży przecież w interesie tej instytucji

– podkreśliła była prezes TK.

Co on tam robił?

„Gazeta Polska” rozmawiała z wieloma prawnikami, także prokuratorami, o akcji służb w TK. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na proste z pozoru pytanie: w jakim celu Piaseczny tam się pojawił? Żadne okoliczności tego nie uzasadniały. Nawet bardzo hipotetyczne. – Jeżeli coś by się wydarzyło w Trybunale nagłego, mam na myśli zgon z domniemanym udziałem osób trzecich, wówczas prokurator miałby obowiązek przeprowadzić oględziny zwłok i miejsca ich ujawnienia. Ale nie byłby to prokurator Piaseczny, tylko prokurator dyżurny ze śródmiejskiej prokuratury rejonowej. Na pewno nie mogło chodzić o zatrzymanie podejrzanego, bo tam były osoby z immunitetami, a nie mam wiedzy, by jakiś został skutecznie uchylony. A co do zasady prokuratorzy nie uczestniczą w czynnościach zatrzymania – wyjaśnia prok. Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

– Trzeci przypadek, w którym teoretycznie uzasadniona byłaby obecność prokuratora, to przeszukanie. Nie ma jednak informacji o tym, by postanowienie o przeszukaniu zostało komuś w TK doręczone, czy też okazane.

Zwraca też uwagę na inną okoliczność: – Opinia publiczna w każdym przypadku powinna się dowiedzieć od prokuratora na miejscu czynności, co on tam robi. Moja wiedza praktyczna podpowiada mi, że ta obecność odbywała się poza znanymi dotąd granicami pragmatyki służbowej, ale przede wszystkim przepisów prawa. Precyzyjnie określających katalog uprawnień prokuratora. Na pewno nie przewidują czegoś takiego jak asysta dla innych organów.  

Bezpodstawna interwencja

– Żaden prokurator nie ma uprawnień, aby cokolwiek nadzorował w ramach pracy organów niezależnych, jakimi są sąd powszechny, Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny

– podkreśla Robert Hernand, zastępca prokuratora generalnego. – Oczywiście może kierować pisma procesowe, może przedstawiać swoje stanowisko w SN lub TK, ale nie może działać w formie, jaką obserwowaliśmy. 

Nie kryje zaskoczenia „wizytą” prok. Piasecznego w Trybunale. – Rzadko się zdarza, żeby w związku z telefonem do policji nagle pojawił się prokurator wykonujący czynności na poziomie prokuratury rejonowej, a co dopiero Prokuratury Krajowej – wyjaśnia. – Powiem uczciwie, że mam pewną wątpliwość, czy w tej konkretnej sytuacji rzeczywiście to był telefon. A przede wszystkim do kogo. Nie mam jednak w tym zakresie żadnych szczególnych danych. 

Co ważne, w momencie pojawienia się prok. Piasecznego w asyście policjantów nie było jakiejkolwiek informacji o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. – Niejednokrotnie już o tym mówiono, a ja ten prawny punkt widzenia absolutnie podzielam: sędzią TK się zostaje, kiedy się złoży ślubowanie wobec prezydenta. Wtedy następuje nawiązanie stosunku służbowego – tłumaczy prok. Hernand. – Osobiście uważam, to mój pogląd prawny, że nie mieliśmy do czynienia z jakimkolwiek czynem karalnym czy innym naruszeniem prawa, które odbyło się na terenie Trybunału Konstytucyjnego, które miałoby być podstawą do interwencji policji czy też prokuratury.

Będzie ciąg dalszy?

To był skandaliczny, ale „tylko” incydent, czy należy się spodziewać eskalacji? – Nie wyobrażam sobie, aby w praworządnym państwie działania sprzeczne z prawem były kontynuowane. Zakładam, że kolejne Zgromadzenie Ogólne odbędzie się zgodnie z obowiązującym prawem i zostaną podjęte decyzje w interesie Trybunału, w konsekwencji całego państwa. Wszystko zależy od sędziów – stwierdziła prezes Przyłębska. – Prezydent odebrał ślubowanie od dwóch osób, ale przecież nie zakończył całej procedury. Nie odmówił przyjęcia ślubowania od pozostałej czwórki. Ustawa nie przewiduje terminu, w jakim powinien to zrobić. W związku z tym zasadne jest pytanie, skąd pośpiech i działanie, którego nie przewiduje obowiązujące w Polsce prawo – podkreśliła.

Stanowczo zaistniałą sytuację ocenia prof. Grabowska: – To bardzo smutne, że sędziowie pozwalają używać siebie, swojego dorobku i stawiają go na szali w rozgrywce politycznej. Słyszałam wypowiedź jednego z sędziów, który przekonywał, że on nie rozumie, dlaczego to wszystko tak się potoczyło. Skoro pan sędzia nie rozumie, że czwórka z tego grona nie została jeszcze dopuszczona do wykonywania czynności sędziego TK, to jego kwalifikacje na tę funkcję są coraz bardziej wątpliwe. Powinien wiedzieć, na czym polega ślubowanie zgodne z ustawą i wobec prezydenta – stwierdziła konstytucjonalista. – To są oczywiście zachowania polityczne, które w rzeczywistości mają uniemożliwić prawidłowe funkcjonowanie Trybunału – dodała.

Wikłanie w politykę

Uwagę przykuło także zachowanie prok. Piasecznego, który nie chciał – pomimo wielu pytań reporterów portalu Niezależna.pl i TV Republika – wyjaśnić, w jakim celu pojawił się w gmachu Trybunału Konstytucyjnego. Konsekwentnie milczał. Nieskuteczne były również próby późniejszego uzyskania informacji w Prokuraturze Krajowej. – Każdy prokurator obecny na miejscu czynności powinien ucinać spekulacje i odpowiedzieć na pytania dziennikarzy. Zabawa w słup soli jest katastrofalna wizerunkowo dla każdego przedstawiciela władzy publicznej – ocenił prok. Skała.

– Nie jestem od oceniania konsekwencji takiego zdarzenia. Mogę jedynie zadeklarować, że nadal będziemy prowadzili walkę o odseparowanie prokuratury od polityki. Wikłanie prokuratury w politykę ma druzgocące skutki dla wizerunku zawodu prokuratora i całej instytucji.

Co chciano osiągnąć poprzez wysłanie do TK prokuratora? Bo chyba jakiś cel był… – Nie jestem w stanie powiedzieć. Każdy organ, także prokurator, musi działać w granicach i na podstawie prawa – zaznacza prok. Hernand. Ale jeśli nawet było telefoniczne wezwania, co mógłby wskórać ad hoc prok. Piaseczny? – Nic. Dlatego że to prezes Trybunału Konstytucyjnego kieruje TK i podejmuje stosowne decyzje – ocenia prok. Hernand.

– Prokurator w tym zakresie nie ma żadnej mocy, żeby „przejąć” uprawnienia przynależne prezesowi Trybunału. Tak po prostu wygląda prawo.

Z kolei na X prok. Skała kategorycznie napisał: „Apeluję do prokuratorów! Nie róbcie z siebie politycznej wycieraczki”.

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka